środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 24

Obudziłam się dopiero  szpitalu, a przy moim łóżku leżała Barbara.
- Co się stało ? - spytałam przecierając oczy.
- Słonko, ty zemdlałaś. Doktor powiedział że to objawy anemii, ale nic się nie przejmuj. Mówił też że dobra dieta wszystko załatwi. - powiedziała z wielkim uśmiechem.
***
Minęło kilka godzin. Barbara musiała wrócić na pokaz, a mi strasznie się nudziło.
Włączyłam telewizor i przełączyłam na program informacyjny. Pierwsze co usłyszałam i zabrzmiało mi w głowie jak dzwon to słowa jednej z reporterek:
,,Perry Daniels, modelka Victoria Secret, a jednocześnie dziewczyna Justina Biebera zemdlała na pokazie z powodu anemii, a jej chłopak zabawiał się z innymi.
20 -letnia Maria Yeter wyznała że jest on ojcem jej dziecka''!
 Nigdy nie zapomnę tego uczucia. Nie wierzyłam w to co usłyszałam. Chciałam porozmawiać z Justinem, który dzwonił do mnie z tysiąc razy, ale nie mogłam.
Łzy leciały mi po policzkach. Chciałam być tylko sama i zakazałam jakichkolwiek odwiedzin. Dopiero rano o godzinie 7:00 Scooter przyjechał po mnie i po godzinnej rozmowie z lekarzem o mojej diecie, zabrał mnie do hotelu.
   Od razu wzięłam zimny prysznic, przebrałam się i położyłam na łóżku. Cały czas myślałam o tym co usłyszałam wczoraj w telewizji. Łzy znów zaczęły spływać mi po policzkach, ale nagle do mojego pokoju wpadła mama i Kevin i zaczęli mnie ściskać.
- O matko ! Jak ja się za wami stęskniłam - powiedziałam nie odrywając się od nich.
- Córeczko, jak to się stało ? Jak ty zemdlałaś ? - spytała. Nie chciałam o tym rozmawiać.
- Po prostu zrobiło mi się słabo - wytłumaczyłam i usiadłam na łóżku.
- Rozmawiałaś już z Justinem ? - spytała, co mogło oznaczać tylko to że wie o całym incydencie.
- Nie, jeszcze nie - odpowiedziałam i zauważyłam w drzwiach Biebera.
- W takim razie zostawiamy was samych. Wyjeżdżamy wieczorem - mama wzięła Kevina na ręce i wyszła.
 Justin po prosty wpadł do pokoju i przytulił mnie. Tak jak gdyby nigdy nic.
Lekko go od siebie odepchnęłam.
- Słuchaj, Justin, musimy porozmawiać. To jest nie uniknione - powiedziałam i znów usiadłam na łóżku.
- Czyli słyszałaś ... - stwierdził. - Jedyne co mogę powiedzieć Ci na ten temat to to że to nie jest prawda. Nigdy nawet nie spotkałem tej dziewczyny - zaprzeczył.
- Oczywiście, co innego mógłbyś mi powiedzieć ? - szydząco się zaśmiałam.
- Czyli, nie wierzysz mi ? - spytał.
- Wierzę, i to tylko dla tego że strasznie cię kocham i chcę żebyś wiedział że zawsze tak będzie - spuściłam głowę.- Ale teraz nie możemy się razem pokazywać - powiedziałam i przetarłam słoną ciecz spływającą mi z policzków.
Justin podniósł mi podbródek.
- Nie rób tego - pokręcił przecząco głową. Widziałam w jego oczach ból.
- Nie chcę - uderzyłam pięścią w kolano.- Ale jak sam widzisz to wszystko mnie wykańcza, muszę trochę odpocząć bo inaczej zwariuję - zastawiłam twarz rękoma.
- Chcesz odpocząć ode mnie ?- spytał z wyrzutem.
Czułam wtedy wściekłość, ale też poczucie winy. Wcale nie chciałam go zostawiać.
- Nie! Nie mów tak ! - krzyknęłam. - Musimy zaczekać aż to wszystko ucichnie, dopiero wtedy będziemy mogli...
- Nie wierzę - przerwał mi łapiąc się za głowę. Jemu także zaczęły spływać łzy i zaczął się cofać.- Nie wierzę że chcesz mnie zostawić - był zdruzgotany.
- Nie chcę, ale nie mogę tak po prostu stać obok kiedy oskarżono cię o coś takiego ... Nie chcę cię zostawić, ale chyba nie mam innego wyjścia ... Możemy to nazwać chwilowym odpoczynkiem, a jeśli nie chcesz to prowadzi tylko do jednego, ale ja nie wypowiem tego słowa ... 
 Justin wściekły wybiegł z pokoju, a ja zawołałam Scootera.
- Chcę przerwy ! Wyjeżdżam ! - powiedziałam pociągając nosem.
- Okey - przytaknął. - Ale ile potrzebujesz tej przerwy ? - spytał.
- Nie wiem, kiedy będę w stanie wrócić, po prostu zadzwonię - powiedziałam wkładając do walizki resztę rzeczy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Co teraz będzie z związkiem Justina i Perry ? Czego dziewczyna dowie się u doktora ? Jak przezyją rozstanie ? 
Odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziecie w następnych rozdziałach.
PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO NIE DODAWAŁAM, ALE JEST BARDZO MAŁO KOMENTARZY I PO PROSTU SĄDZIŁAM ŻE NIKT NIE CZYTA.
                                                                                       Pozdrawiam :* 
                                                                          Belieber Forever <3