Mój budzik obudził mnie o 7:30. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy, umyłam żeby, przebrałam się i wraz ze swoją walizką zeszłam na dół.
Mama miała dziś na drugą zmianę więc Kevin już gotowy siedział przy stole i wystrzelał jedzenie z łyżeczki.
- A co robi ten niegrzeczny chłopczyk ? -spytałam i dałam mu całusa w policzek.
- Nic - uśmiechnął się niewinnie.
- Perry, włożyłam Ci do torby listę rzeczy, których nie może jeść Kevin - powiedziała mama.
- Ale po co ? Przecież to ta sama co wisi na lodówce i wczoraj kazałaś mi na nią ,,zerknąć" - odpowiedziałam z kanapką w twarzy.
- Nie mów z pełnymi ustami - przypomniała mi jak dziecku. - A listę weź na wszelki wypadek.
***
10 minut później Justin podjechał pod nasz dom.
- Cześć kochanie, ale się za tobą stęskniłem. - wziął mnie na ręce, mocno pocałował i okręcił wokoło własnej osi.
- Słońce, nie widzieliśmy się tylko 1 dzień. - zaśmiałam się kiedy tylko udało mi się złapać oddech.
- Czy to znaczy że ty za mną nie tęskniłaś ? - spytał ze smutnymi oczkami ,, kota ze Shreka"
- Bardzo - nachyliłam się nad nim i pocałowałam go w czoło.
Justin włożył walizki do samochodu (6 osobowego), umocował fotelik Kevina tuż obok fotelika Jazzy, na którym już siedziała. Wszyscy wygodnie usadowiliśmy się na miejscach i podjechaliśmy po Chaz'a.
On zawsze był zdezorganizowany. Wepchnął walizki do bagażnika i rozsiadł się na siedzeniu.
- Cześć Chaz, dawno cię nie widziałam. Gdzie byłeś ? -spytałam.
- I tam i tu . - zaśmiał się. Cały Chaz, strasznie wkurzający, ale kochałam go jak dawniej.
- Okey, skoro przed nami 4 godziny drogi to może zapuścimy sobie jakąś muzykę ? - wysunęłam propozycję.
- Tak, ,,Baby" !!! - krzyknęła Jazzy.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, ale zaraz spełniliśmy życzenie Jazz i puściliśmy największy hit Justina ,,Baby".
Gdy tylko nadchodził refren wszyscy darliśmy się w to słowo, ponieważ resztę tekstu znał tylko Justin.
***
W połowie drogi zrobiliśmy sobie przerwę na lunch. Chłopacy jak zawsze wybrali MCDonald.
- Ugh... zawsze to samo - pomyślałam.
Justin i Chaz zamówili sobie jedzenia jak dla 10 osobowej rodziny i to dosłownie. Ja zamówiłam sobie hamburgera, frytki i sok jabłkowy, a Jazzy i Jacksonowi duże frytki, nagetsy i soki pomarańczowe.
Kiedy wszyscy byli już najedzeni wyruszyliśmy w dalszą drogę.
***
O 14:00 byliśmy pod domem babci. Wszystkich przywitała uściskami, a w domu czekały na nas gorące ciasteczka i czekolada. Jak ja kocham przyjeżdżać do babci ...
O 15:00 Kev i Jazz poszli na swoją popołudniową drzemkę, a my wzięliśmy się za oglądanie filmów. Babcia była wniebowzięta tym że razem z Justinem jesteśmy parą i namawiała nas do tego żebyśmy wyszli na jakąś imprezę, ale po 4 godzinnej jeździe byliśmy zbyt zmęczeni. Postanowiliśmy wybrać się gdzieś jutro...
***
Wieczór przebiegł bardzo szybko, ale także bardzo miło i przyjemnie. Babcia opowiadała nam o tym co robi, gdy sama zostaje w domu, a Justin opowiadał o swojej muzyce i fanach. Nie miałam pojęcia że łączy go z nimi aż tak potężna więź. To jest cudowne że może liczyć na ludzi, których w większości jeszcze nie poznał.
***
Wstaliśmy o godzinie 10:00. Zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy na wędrówkę po galeriach. Babcia miała zaplanowany dla nas już cały dzień.
Przy wejściu wszyscy się rozdzieliliśmy i umówiliśmy w tym samym miejscu za 3 godziny. Ja zabrałam ze sobą Kevina, babcia , Jazzy, a Chaz poszedł z Justinem. Unikaliśmy chłopaków i babci jak ognia bo to dla nich m.in szukaliśmy prezentów.
***
Kevin sam wybrał sobie prezent, a mianowicie : masakrycznie długą kolejkę górską.
- Co oni mają z tymi kolejkami ? - pomyślałam.
Babci zakupiłam dwa wielkie wazony. Chazowi ostatnią część jego ulubionego filmu, a dla Justina wybrałam coś wyjątkowego: zegarek, u którego pod spodem wygrawerowany jest napis ,,Forever Justin+Perry <3", na szczęście pan, który mi go sprzedawał był tak miły i zgodził wygrawerować się napis w ciągu trzech godzin, później wybraliśmy się jeszcze po prezent dla mamy, Mike'a, Cioci Pattie, Ryana, Jazzy, Jacksona i pod koniec weszliśmy do ostatniego sklepu, w którym kupiliśmy masę kartonów i ozdobnego papieru. Ledwo radziłam to wszystko, ale jakoś udało mi się zanieść to do samochodu. Dopilnowałam, aby Justin i Chaz nie spoglądali do środka. Byli bardzo uparci, ale i tak wygrałam.
Po całych zakupach pojechaliśmy do restauracji - wreszcie jakiejś normalnej, NIE MCDonald'a !
***
Do domu wróciliśmy ok. 17:00. Ogarnęliśmy się i we trójkę pojechaliśmy na imprezkę. Babcia była tak dobra i została z młodszymi.
Justin i Chaz wybrali jakiś klub. Już od początku wydawał mi się trochę podejrzany, ale bardzo zależało im właśnie na tym. Nazywał się ,,Gorilla'' i był wielki. Muzykę puszczał DJ, a obok niego tańczyły śliczne tancerki. Z sufitu puszczano lasery, a z podłogi zielony dym. Efekty były nieziemskie.
Świetnie się bawiliśmy. Justin to cudowny tancerz. Wszystko było w porządku aż do momentu kiedy zauważyliśmy dziewczynę, która ciągnie Chaza do jakiegoś pokoju.
Justin złapał go za rękę. Jego żyły całe były fioletowe od nakuć, a on sam był rozanielony.
- Jest naćpany ! - Justin krzyknął tak, abym na pewno go usłyszała.
- Weź go pod rękę. Zaprowadzimy go do samochodu ! - szybko zareagowałam.
***
Posadziliśmy go na siedzeniu. Cały czas zadawał pytania typu:
- Gdzie mój pikachu ? - albo - Ile jeszcze będziemy lecieli na księżyc ? Bo chcę w końcu zobaczyć się z Beyonce.
Zbierało mi się na płacz, gdy widziałam go w takim stanie.
- Co z nim robimy ? - spytałam,a wtedy on po prostu zemdlał.
- Zostanę z nim z tyłu. Ty nie piłaś więc wsiadaj i jedź do szpitala -rozkazał Justin.
Posłusznie wykonałam jego rozkaz. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Od razu zabrali go na oddział. Strasznie zestresowani siedzieliśmy na korytarzu i czekaliśmy na wieści od lekarza.
Gdy w końcu powiedział że jego stan jest stabilny, ale będzie mógł wyjść dopiero jutro po południu nasze emocje spadły.
Weszliśmy do jego sali:
- Chaz, zabiję Cię ! Jak mogłeś to zrobić ? - warknęłam, ale zaraz go przytuliłam.
Justin ani razu się nie odezwał, ale zaraz dołączył do naszych uścisków.
Łzy leciały mi jak ze strumienia, ale to były łzy szczęścia i radości że nic mu nie jest...
___________________________________________________________________
O matko! Teraz strasznie dużo się wydarzy. Justin złoży Perry bardzo poważną propozycje, będzie miała bardzo mało czasu na zastanowienie, ale w końcu podejmie decyzję i wtedy zaczną się ich problemy...
CZYTAJCIE I KOMENTUJCIE !!!! <3
poniedziałek, 23 września 2013
sobota, 14 września 2013
Rozdział 16
***
Do domu wróciłam ok 00:00. To była najlepsza randka w moim życiu. Wniebowzięta, ale trochę zmęczona otworzyłam drzwi i wślizgnęłam się do środka. Wszyscy już spali. Po cichu zdjęłam kurtkę i buty, weszłam na górę, wzięłam krótki prysznic, przebrałam się w pidżamy i poszłam spać.
***
Rano wstałam ok. 10. Kevin zaczął skakać po moim łóżku drąc się że mama kazała mnie obudzić.
- Nawet w wolne dni człowiek nie może dłużej pospać - burknęłam pod nosem.
Wstałam z łóżka, ubrałam pierwszy lepszy strój jaki wyciągnęłam z szafy i razem z młodszym zbiegliśmy na śniadanie. Mike był już w pracy, a mama także się już szykowała:
- Córciu, mam do ciebie prośbę ... - powiedziała tajemniczo.
- Jaką ? - spytałam obojętnie chwytając jedną kanapkę z talerza.
- Zostaniesz dziś z Kevinem. Jego opiekunka się rozchorowała, a ja muszę iść do pracy ? - powiedziała zmartwiona.
- No jasne mamo, nie martw się, będzie dobrze, jasne że z nim zostanę - uśmiechnęłam się i uspakajająco poklepałam ją po ramieniu.
- Dziękuję Ci kochanie, na ciebie zawsze można liczyć - mocno mnie przytuliła.
- A propo Kevina to pomyśleliśmy z Justinem że sokoro Jazzy jedzie z nami to do babci to fajne byłoby też zabrać Kevina ? - wysunęłam propozycję, która właśnie mi się przypomniała.
- Myślę że to dobry pomysł - przytaknęła mi. - Ale musimy uzgodnić to z Mike'm - Ale jednak mocno trzymała się swojej zasady że sama nigdy nie podejmuje wspólnych decyzji. - Zadzwonię do niego w pracy i napiszę Ci sms-a, okey ? - spytała na koniec.
- Okey - uśmiechnęłam się i wzięłam małego na kolanka podając mu jego jedzenie.
- Na lodówce masz listę rzeczy, których nie może jeść Kevin, zanim mu coś podasz proszę cię zerknij na nią- powiedziała w pośpiechu ubierając buty - A no i jeszcze: w razie kłopotów od razu dzwoń i pamiętaj ufam Ci -dokończyła ostatnie słowo i zamknęła za sobą drzwi.
- To co przystojniaczku, co dziś robimy ? - spytałam Kevina.
- Oglądamy literaki- krzyknął i popędził przed telewizor do salonu.
Schowałam wszystkie naczynia do umywalki, przebrałam małego i razem z nim oglądałam bajki
Kiedy zaczęło mi się strasznie nudzić napisałam sms- a do Justina:
P: Cześć kochanie, co robisz ? Może wpadniesz do mnie ?
Odpisał mi dokładnie po 2 sekundach.
J: Przepraszam słonko, ale dziś nie mogę się z tobą spotkać. Widzimy się jutro. Podjadę o 9:00. Kocham Cię <3 :*
Zrobiło mi się trochę przykro, ale rozumiałam to, w końcu był gwiazdą i właśnie wydawał swoją płytę, byłam mu wdzięczna że mogę z nim spędzić chociaż trochę czasu.
***
Była 18:00 mamy i Mike'a jeszcze nie było, z tego co wiem to mają zmiany do 20:00. Nie dostałam żadnej wiadomości od mamy więc pierwsza wysłałam do niej sms-a:
P: Mamo, dzwoniłaś do Mike'a? Kevin może z nami jechać ?
Odpisała mi po 5 minutach, ale to była mama, klawiaturą posługiwała się jak nożem, czyli kiepsko.
M: Tak, może z wami jechać. Spakujcie się :P
Szybko porwałam go na górę i spakowaliśmy same potrzebne rzeczy, zmieściliśmy się w 1 dużej walizce i jednej małej. Mały był tym zachwycony, lubił Jazzy tak samo jak Jacksona. Świetnie się dogadywali.
Ok. 20 Kev zrobił się bardzo senny, w końcu nie dziwiłam mu się, ponieważ dziś nie wykonał swojej popołudniowej drzemki. Przebrałam go w pidżamy i położyłam do łóżka, po 10 minutach spał jak suseł.
Wróciłam do swojego pokoju, przebrałam się w pidżamy i nałożyłam słuchawki na uszy. Puściłam sobie płytę Justina. Myśl o tym że prawie wszystkie piosenki są o mnie była bardzo budująca i schlebiająca. Kiedy przesłuchałam wszystkie piosenki wzięłam się do czytania lektury. Była tak nudna że po 20 minutach odpłynęłam w krainę snów...
________________________________________________________________________
Wiem że trochę nudny, ale już niedługo się rozkręci. Po świętach bardzo dużo się wydarzy...
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale sądziłam że jeśli nikt nie dodaje komentarzy to nikt nie czyta. Także proszę, jeśli czytacie to napiszcie chociaż jeden, krótki komentarz. One są bardzo budujące i zachęcają do dalszego pisania, a jeśli nie macie konta google to chociaż weźcie udział w sondzie : D<3 :8
Do domu wróciłam ok 00:00. To była najlepsza randka w moim życiu. Wniebowzięta, ale trochę zmęczona otworzyłam drzwi i wślizgnęłam się do środka. Wszyscy już spali. Po cichu zdjęłam kurtkę i buty, weszłam na górę, wzięłam krótki prysznic, przebrałam się w pidżamy i poszłam spać.
***
Rano wstałam ok. 10. Kevin zaczął skakać po moim łóżku drąc się że mama kazała mnie obudzić.
- Nawet w wolne dni człowiek nie może dłużej pospać - burknęłam pod nosem.
Wstałam z łóżka, ubrałam pierwszy lepszy strój jaki wyciągnęłam z szafy i razem z młodszym zbiegliśmy na śniadanie. Mike był już w pracy, a mama także się już szykowała:
- Córciu, mam do ciebie prośbę ... - powiedziała tajemniczo.
- Jaką ? - spytałam obojętnie chwytając jedną kanapkę z talerza.
- Zostaniesz dziś z Kevinem. Jego opiekunka się rozchorowała, a ja muszę iść do pracy ? - powiedziała zmartwiona.
- No jasne mamo, nie martw się, będzie dobrze, jasne że z nim zostanę - uśmiechnęłam się i uspakajająco poklepałam ją po ramieniu.
- Dziękuję Ci kochanie, na ciebie zawsze można liczyć - mocno mnie przytuliła.
- A propo Kevina to pomyśleliśmy z Justinem że sokoro Jazzy jedzie z nami to do babci to fajne byłoby też zabrać Kevina ? - wysunęłam propozycję, która właśnie mi się przypomniała.
- Myślę że to dobry pomysł - przytaknęła mi. - Ale musimy uzgodnić to z Mike'm - Ale jednak mocno trzymała się swojej zasady że sama nigdy nie podejmuje wspólnych decyzji. - Zadzwonię do niego w pracy i napiszę Ci sms-a, okey ? - spytała na koniec.
- Okey - uśmiechnęłam się i wzięłam małego na kolanka podając mu jego jedzenie.
- Na lodówce masz listę rzeczy, których nie może jeść Kevin, zanim mu coś podasz proszę cię zerknij na nią- powiedziała w pośpiechu ubierając buty - A no i jeszcze: w razie kłopotów od razu dzwoń i pamiętaj ufam Ci -dokończyła ostatnie słowo i zamknęła za sobą drzwi.
- To co przystojniaczku, co dziś robimy ? - spytałam Kevina.
- Oglądamy literaki- krzyknął i popędził przed telewizor do salonu.
Schowałam wszystkie naczynia do umywalki, przebrałam małego i razem z nim oglądałam bajki
Kiedy zaczęło mi się strasznie nudzić napisałam sms- a do Justina:
P: Cześć kochanie, co robisz ? Może wpadniesz do mnie ?
Odpisał mi dokładnie po 2 sekundach.
J: Przepraszam słonko, ale dziś nie mogę się z tobą spotkać. Widzimy się jutro. Podjadę o 9:00. Kocham Cię <3 :*
Zrobiło mi się trochę przykro, ale rozumiałam to, w końcu był gwiazdą i właśnie wydawał swoją płytę, byłam mu wdzięczna że mogę z nim spędzić chociaż trochę czasu.
***
Była 18:00 mamy i Mike'a jeszcze nie było, z tego co wiem to mają zmiany do 20:00. Nie dostałam żadnej wiadomości od mamy więc pierwsza wysłałam do niej sms-a:
P: Mamo, dzwoniłaś do Mike'a? Kevin może z nami jechać ?
Odpisała mi po 5 minutach, ale to była mama, klawiaturą posługiwała się jak nożem, czyli kiepsko.
M: Tak, może z wami jechać. Spakujcie się :P
Szybko porwałam go na górę i spakowaliśmy same potrzebne rzeczy, zmieściliśmy się w 1 dużej walizce i jednej małej. Mały był tym zachwycony, lubił Jazzy tak samo jak Jacksona. Świetnie się dogadywali.
Ok. 20 Kev zrobił się bardzo senny, w końcu nie dziwiłam mu się, ponieważ dziś nie wykonał swojej popołudniowej drzemki. Przebrałam go w pidżamy i położyłam do łóżka, po 10 minutach spał jak suseł.
Wróciłam do swojego pokoju, przebrałam się w pidżamy i nałożyłam słuchawki na uszy. Puściłam sobie płytę Justina. Myśl o tym że prawie wszystkie piosenki są o mnie była bardzo budująca i schlebiająca. Kiedy przesłuchałam wszystkie piosenki wzięłam się do czytania lektury. Była tak nudna że po 20 minutach odpłynęłam w krainę snów...
________________________________________________________________________
Wiem że trochę nudny, ale już niedługo się rozkręci. Po świętach bardzo dużo się wydarzy...
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale sądziłam że jeśli nikt nie dodaje komentarzy to nikt nie czyta. Także proszę, jeśli czytacie to napiszcie chociaż jeden, krótki komentarz. One są bardzo budujące i zachęcają do dalszego pisania, a jeśli nie macie konta google to chociaż weźcie udział w sondzie : D<3 :8
niedziela, 1 września 2013
Rozdział 15
* Ok.23 razem z mamą miałyśmy spakowane już wszystkie rzeczy. Nawet najmniejsze drobiazgi stały już w pudłach. Byłyśmy wykończone.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam pidżamy i poszłam spać.
*
Zmuszona do przebudzenia się, wstałam już o 6;00 gdyż panowie chcieli wynieść moje łóżko. Szybko ubrałam się i zbiegłam na dół. Tak jak myślałam, na dole nie było już mebli.
Nagle do domu wpadł Justin:
- Nie spóźniłem się ? - spytał zdyszany.
- Ale na co ? - lekko się zaśmiała.
- No żeby ci pomóc - wytłumaczył.
- Nie, słońce nie spóźniłeś się - dałam mu całusa w policzek.
Ubrałam buty i razem pojechaliśmy do mojego nowego domu.
Mama, Mike i Kevin byli już na miejscu.
- No pięknie, a o mnie to zapomnieliście ! - powiedziałam udając obrażoną.
- Nie, nie zapomnieliśmy, ale myśleliśmy że panowie będą na razie przywozić tylko meble z dołu - tłumaczyła się mama.
- No dobra, wybaczam- uśmiechnęłam się.
Przywitałam się z Mike'm i Kevinem, który od razu wskoczył mi na ręce i spytał :
- Na mnie też już się nie gniewasz ?
- Na ciebie, nigdy - dałam mu całuska w policzek. - To co idziemy zobaczyć nasze pokoje ? - spytałam go.
- Takkk ! - krzyknął.
Złapałam Justina za rękę i we trójkę poszliśmy na górę.
Najpierw udaliśmy się do pokoju Kevina. Ściany pomalowane były na niebiesko ozdobione białymi gwiazdkami. Przy ścianie stał wielki, biały regał w kształcie litery K, a łóżko wyglądało jak samochód.
- Ale super, co ? - spytałam
- No ! - krzyknął zadowolony i zaczął skakać po łóżku.
- Chyba też sobie załatwię taką szafę - powiedział roześmiany Justin. Tym razem Kevin wskoczył jemu na ręce i poszliśmy do pokoju na przeciwko. Mojego pokoju.
Ściany były brązowo beżowe, a przez środek przechodził pasek tapetowy z moim imieniem. Po prawej stronie stała wielka brązowa, rozsuwana szafa na całą ścianę, a po lewej wielkie łóżko z metalowymi, wzorzastymi końcami. Na ścianie za nim fototapeta z widokiem na Paryż.
- O Matko! To na prawdę mój pokój ? -powiedziałam zastawiając twarz rękoma.
- Tak, jest cały twój - Justin lekko się uśmiechnął i dał mi całusa w czoło.- Ale szafa jest za duża - powiedział.
- Co ? Czemu ? - od razu spytałam.
- Bo Kevin się do niej mieści, a z resztą j też - cwaniacko się uśmiechnął i wlazł do szafy .
- Ciekawe... - złapałam się za podbródek.
***
OK. 14 wszystkie meble były już w nowym domu, ale my wybraliśmy się na obiad, dołączyła do nas także mama Justina i Alfredo- jego kumpel.
- Cześć jestem Perry - przywitałam się z nim.
- Ja jestem Alfredo, ale możesz do mnie mówić Fredo - zaśmiał się.
- Okey- puściłam mu wielki uśmiech.
***
O 16;00 wróciliśmy do domu. Niestety Justin i Fredo musieli jechać do domu, gdyż znów zawitał do nich Scooter.
Gdy tylko weszłam do domu zaczęłam się rozpakowywać. Najpierw ubrania i buty. Moja szafa zmieściła wszystko. Była także bardzo dobrym punktem widokowym. Poprzyklejałam na jej drzwi wszystkie zdjęcia moje i Justina. To był mój wymarzony pokój.
O 20 na mój telefon przyszła wiadomość od Justina :
J: Będę po ciebie za 10 minut i zabieram Cię na kolację.
Uśmiechnęłam się sam do siebie.Szybko się przebrałam, a gdy zeszłam na dół Justin już był.
- Wychodzę z Justinem - krzyknęłam i zamknęłam za sobą drzwi.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w nieznane mi miejsce.
Weszliśmy do środka. Restauracja w środku była cała złota ( mój ulubiony kolor) i dopiero później przypomniało mi się że została pobudowana ona w tym miejscu gdzie Justin powiedział że wyjeżdża do Atlanty.
- Nie wierzę - powiedziałam po cichu żeby nikt nie usłyszał.
Usiedliśmy do stolika i zamówiliśmy dania.
-Pewnie już się domyślasz dlaczego ta restauracja ? - spytał.
Zapatrzyłam się w jedno miejsce i tylko pokiwałam głową że tak.
- Nie podoba ci się tutaj ? - spytała przerażony.
- Co ? Bardzo mi się podoba - złapałam go za rękę, a wtedy odetchnął z ulgą.
***
Cały czas o czymś rozmawialiśmy, nie robiliśmy ani minuty przerwy. To było cudowne. Uświadomiłam sobie że to najszczęśliwszy okres w moim życiu, a właśnie Justin może być ,,tym jedynym".
Po kolacji poszliśmy na spacer. Krótki bo było trochę zimno ale bardzo miły.
- Wiesz jak bardzo Cię kocham - spytał będąc milimetr od moich ust.
- Wiem - szeroko się uśmiechnęłam.- Ja ciebie jeszcze mocniej - powiedziałam lekko przygryzając wargę i marszcząc nos. Wtedy dostałam buziaka bardzo długiego i zamarzniętego buziaka, ale najlepszego w życiu,tak to były bez wątpienia moje najlepsze chwile w życiu ...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I co, jak wam się podoba bo mi nie zbyt, ale ...
Jutro szkoła .... :(((((
Proszę dodawajcie komentarze <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)