niedziela, 1 września 2013

Rozdział 15

* Ok.23 razem z mamą miałyśmy spakowane już wszystkie rzeczy. Nawet najmniejsze drobiazgi stały już w pudłach. Byłyśmy wykończone.
   Wzięłam szybki prysznic, ubrałam pidżamy i poszłam spać.
*
Zmuszona do przebudzenia się, wstałam już o 6;00 gdyż panowie chcieli wynieść moje łóżko. Szybko ubrałam się i zbiegłam na dół. Tak jak myślałam, na dole nie było już mebli.
 Nagle do domu wpadł Justin:
- Nie spóźniłem się ? - spytał zdyszany.
- Ale na co ? - lekko się zaśmiała.
- No żeby ci pomóc - wytłumaczył.
- Nie, słońce nie spóźniłeś się - dałam mu całusa w policzek.
Ubrałam buty i razem pojechaliśmy do mojego nowego domu.
Mama, Mike i Kevin byli już na miejscu.
- No pięknie, a o mnie to zapomnieliście ! - powiedziałam udając obrażoną.
- Nie, nie zapomnieliśmy, ale myśleliśmy że panowie będą na razie przywozić tylko meble z dołu - tłumaczyła się mama.
- No dobra, wybaczam- uśmiechnęłam się.
Przywitałam się z Mike'm i Kevinem, który od razu wskoczył mi na ręce i spytał : 
- Na mnie też już się nie gniewasz ? 
- Na ciebie, nigdy - dałam mu całuska w policzek. - To co idziemy zobaczyć nasze pokoje ? - spytałam go.
- Takkk !  - krzyknął.
Złapałam Justina za rękę i we trójkę poszliśmy na górę.
  Najpierw udaliśmy się do pokoju Kevina.  Ściany pomalowane były na niebiesko ozdobione białymi gwiazdkami. Przy ścianie stał wielki, biały regał w kształcie litery K, a łóżko wyglądało jak samochód.
- Ale super, co ? - spytałam
- No ! - krzyknął zadowolony i zaczął skakać po łóżku.
- Chyba też sobie załatwię taką szafę - powiedział roześmiany Justin. Tym razem Kevin wskoczył jemu na ręce i poszliśmy do pokoju na przeciwko. Mojego pokoju.
Ściany były brązowo beżowe, a przez środek przechodził pasek tapetowy z moim imieniem. Po prawej stronie stała wielka brązowa, rozsuwana szafa na całą ścianę, a po lewej wielkie łóżko z metalowymi, wzorzastymi końcami. Na ścianie za nim fototapeta z widokiem na Paryż.
- O Matko! To na prawdę mój pokój ? -powiedziałam zastawiając twarz rękoma.
- Tak, jest cały twój - Justin lekko się uśmiechnął i dał mi całusa w czoło.- Ale szafa jest za duża  - powiedział.
- Co ? Czemu ? - od razu spytałam.
- Bo Kevin się do niej mieści, a z resztą j też - cwaniacko się uśmiechnął i wlazł do szafy .
- Ciekawe... - złapałam się za podbródek.
***
OK. 14 wszystkie meble były już w nowym domu, ale my wybraliśmy się na obiad, dołączyła do nas także mama Justina i Alfredo- jego kumpel.
- Cześć jestem Perry - przywitałam się z nim.
- Ja jestem Alfredo, ale możesz do mnie mówić Fredo - zaśmiał się.
- Okey- puściłam mu wielki uśmiech.
***
O 16;00 wróciliśmy do domu. Niestety Justin i Fredo musieli jechać do domu, gdyż znów zawitał do nich Scooter.
Gdy tylko weszłam do domu zaczęłam się rozpakowywać. Najpierw ubrania i buty. Moja szafa zmieściła wszystko. Była także bardzo dobrym punktem widokowym. Poprzyklejałam na jej drzwi wszystkie zdjęcia moje i Justina. To był mój wymarzony pokój.
O 20 na mój telefon przyszła wiadomość od Justina :
J: Będę po ciebie za 10 minut i zabieram Cię na kolację.
Uśmiechnęłam się sam do siebie.Szybko się przebrałam, a gdy zeszłam na dół Justin już był.
- Wychodzę z Justinem - krzyknęłam i zamknęłam za sobą drzwi. 
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w nieznane mi miejsce.
Weszliśmy do środka. Restauracja w środku była cała złota ( mój ulubiony kolor) i dopiero później przypomniało mi się że została pobudowana ona w tym miejscu gdzie Justin powiedział że wyjeżdża do Atlanty.
- Nie wierzę - powiedziałam po cichu żeby nikt nie usłyszał.
Usiedliśmy do stolika i zamówiliśmy dania.
-Pewnie już się domyślasz dlaczego ta restauracja ? - spytał.
Zapatrzyłam się w jedno miejsce i tylko pokiwałam głową że tak.
- Nie podoba ci się tutaj ? - spytała przerażony.
- Co ? Bardzo mi się podoba - złapałam go za rękę, a wtedy odetchnął z ulgą.
***
Cały czas o czymś rozmawialiśmy, nie robiliśmy ani minuty przerwy. To było cudowne. Uświadomiłam sobie że to najszczęśliwszy okres w moim życiu, a właśnie Justin może być ,,tym jedynym".
   Po kolacji poszliśmy na spacer. Krótki bo było trochę zimno ale bardzo miły.
- Wiesz jak bardzo Cię kocham - spytał będąc milimetr od moich ust.
- Wiem - szeroko się uśmiechnęłam.- Ja ciebie jeszcze mocniej - powiedziałam lekko przygryzając wargę i marszcząc nos. Wtedy dostałam buziaka bardzo długiego i zamarzniętego buziaka, ale najlepszego w życiu,tak to były bez wątpienia moje najlepsze chwile w życiu ... 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I co, jak wam się podoba bo mi nie zbyt, ale ... 
Jutro szkoła .... :(((((
Proszę dodawajcie komentarze <3 

2 komentarze: