niedziela, 6 października 2013

Rozdział 18

Siedzieliśmy obok niego jakieś dobre 3 godziny aż lekarz po prostu nasz wyprosił.
Wróciliśmy do domu. Była 05;00 więc wszyscy już spali. Justin udał się do kuchni, a ja do swojego pokoju. Wzięłam zimny prysznic, ubrałam się w pidżamy i poszłam spać.
***
Wstaliśmy około godziny 12, gdyż babcia budziła nas na obiad. Szybko się ogarnęliśmy i zeszliśmy na dół. Po godzinnym lamentowaniu w nocy wyglądałam jak trup, ale makijaż wszystko załatwił.
Babcia za nic w świecie nie mogła dowiedzieć się o tym co się stało.
Gdy tylko zeszliśmy na dół bez Chaz'a od razu o niego spytała.
- Wiesz babciu, Chaz został na noc u swojego dawnego kolegi ... - skłamałam. Rzadko to robiłam, ale gdy było to koniecznością byłam w tym mistrzem.
- Aha - lekko posmutniała.
- A powiedz babciu, spakowałaś się już?- Justin zmienił temat.
Nie trzeba było swa razy powtarzać pytania, babcia tak się rozgadała że chyba zapomniała o Chazie bo więcej o nim nie wspomniała.
      O 14;00 pojechaliśmy do szpitala. Musieliśmy iść jeszcze na zeznania, które trwały dwie godziny i dopiero po tym mogliśmy wracać.
   O 17;00 wyjechaliśmy z Ottawy do Stratford. Podróż trwała 6 godzin, Były straszne korki i ciężko było jakkolwiek przejechać.
O 21;00 byliśmy na miejscu. Od razu wzięłam prysznic, przebrałam się w pidżamy i poszłam spać.
***
Kiedy rano wstałam do mojego nosa doleciały piękne zapachy. Szybko podniosłam się z łóżka i zbiegłam na dół.
Tak jak przypuszczałam mama i babcia już przygotowywały wypieki na jutrzejszą Wigilię.
- Cóż za cudowne zapachy ! - powiedziałam z wielkim uśmiechem na ustach i przywitałam się z obuma całusem w policzek.
- Już od 2 godzin pieczemy ciasta, ale nie udały by się nam gdyby nie nasz pomocnik.- babcia lekko się zaśmiała i pokazała na drzwi przez, które z jadalni przechodzi się do kuchni. Otworzyły się, a moim oczom ukazał się Justin.
To było trochę niegrzeczne, ale wybuchłam głośnym i nieopanowanym śmiechem. Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu przypalał wodę , a ciocia co tydzień musiała kupować nowy czajnik.
- Co nie wierzysz, kochanie ? - spytał obejmując mnie od tyłu.
- Coś nie do końca. - włożyłam palca do masy i maznęłam mu nią nos.
- Ludzie się zmieniają ... , a co do gotowania wody to nadal nie mam talentu, ale ciasta wychodzą mi świetnie - uśmiechnął się i podał mi babeczkę z moim imieniem i serduszkiem. 
- Ooooo... to słodkie - powiedziałam i dałam mu całusa.
Mama i babcia tylko się nam przyglądały, a gdy wychodziliśmy skomentowały że jesteśmy ,,przesłodcy".
    Poszłam do łazienki wziąć prysznic, a Justin leżał na moim łóżku najpierw oglądając nasze zdjęcia poprzywieszane na szafie, a później moje zeszyty.
Wparowałam do swojego pokoju w samej bieliźnie, gdyż jak zawsze zapomniałam ubrań.
Mój chłopak gwałtownie zerwał się z łóżka i nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Nie przeszkadzało mi to , ale chciałam żeby pomógł wybrać mi ubranie.
- Justin! Ocknij się ! - pstryknęłam mu palcami pod nosem i dopiero wtedy się obudził.
- Przepraszam, kotku, ale jesteś sexsowna - przygryzł wargę.
- Tak? A ja myślałam że słodka ? - usiadłam mu na kolanach i objęłam za szyję.
- Jesteś słodka, sexsowna i masz wszystkie najlepsze cechy jakie może mieć dziewczyna. -wyszeptał mi to po woli do ucha. Serce podskoczyło mi do gardła. Zrobiło mi się gorąco - jak zawsze w takich sytuacjach.
W pewnym momencie Justin pocałował mnie, ale to nie był taki zwykły pocałunek. Był magiczny i miłosny. Po woli zaczęło to przechodzić w coś ,,innego", ale do mojego pokoju wszedł Kevin.
Szybko z niego zeskoczyłam , założyłam pierwszy lepszy strój i wszyscy zeszliśmy na dół. Mama wysłała nas po składniki. Ubraliśmy się i poszliśmy do sklepu. Kevin biegał po sklepie, a Justin żeby go złapać biegał za nim. To wyglądało przekomicznie. Mały cały czas krzyczał że ,, spadają mu majtki", ale nie wiedziałam dokładnie o co chodzi bo miał wszystko na swoim miejscu. Robił to chyba po to żeby więcej ludzi zwróciło na niego uwagę. Na prawdę miałam z nich niezły ubaw. Mały dał się złapać dopiero wtedy kiedy ustałam przy kasie.
- O, Matko ! Za Jazzy i Jacksonem jeszcze nigdy nie musiałem tak biegać ! - powiedział zdyszany Biebs.
- Oj słońce, to tylko dla twojej kondycji - uśmiechnęłam się.
***
Wróciliśmy do domu. Resztę dnia pomagaliśmy mamie, babci i Mike'owi. Chaz także do nas wstąpił. Przyznaję - na początku byłam na niego strasznie wściekła, ale później to wszystko mi przeszło.
Nie patrząc na to był dla mnie jak brat.
***
Dzień Wigilii w końcu nadszedł. Wszyscy od samego rana biegali jak poparzeni. Sama atmosfera tego dnia była tak miła że miałam ochotę tylko na to żeby kogoś przytulić.
  Spakowałam wszystkie prezenty i włożyłam pod choinkę. Przebrałam się i pomagałam mamie przygotować kolację.
O 18;00 wszyscy już byli. Zasiedliśmy do stołu jak jedna wielka rodzina, mimo że tak na prawdę nią nie byliśmy, a gdy zaświeciła 1 gwiazdka wszyscy rozpakowaliśmy prezenty.
Byłam najszczęśliwsza na świecie kiedy zobaczyłam jak Justin cieszy się z zegarka ode mnie, ale on także sprawił mi prezent - bransoletkę z napisem ,,Kocham cię! Nigdy o mnie nie zapomnij" w serduszku.
Kiedy wszyscy przeszli już do etapu rozmowy, my wybraliśmy się na spacer.
- Czy to nie cudowne ? - spytałam łapiąc Justina za rękę i podpierając podbródek o jego ramię.
- Ale co ? - odwrócił głowę w moją stronę.
- To że kiedyś kochałam Cię jako przyjaciela, a teraz jesteś moim chłopakiem. Nawet nigdy nie pomyślałabym o takim szczęściu. - szeroko się uśmiechnęłam i dałam mu wyraźny znak że chcę buziaka. Z tym nie było problemu. Justin zawsze rozumiał wszystko czego od niego chciałam nawet wtedy kiedy jeszcze nic mu nie powiedziałam.
Lecz zachowywał się trochę nienaturalnie jakby się czymś stresował.
- Justin, co się stało ? - spytałam już trochę poważniej.
- Co???? Nic - odpowiedział panicznie.
- No przecież widzę - zmrużyłam oko i przytwierdziłam go do ściany.
- No dobrze, powiem Ci. Chciałem zrobić to już dawno, ale nie miałem odwagi - powiedział przerażony.
- Justin, cokolwiek teraz powiesz pamiętaj że przejdziemy przez to razem - złapałam go za rękę i spojrzałam głęboko w oczy.
- Okey, no więc... wyjeżdżam.
______________________________________________________________________________
Justin i Perry będą teraz mieli trochę problemów. Czy ich miłość przetrwa próbę? Jak Perry zareaguje na to co powiedział jej Justin ? Jaką złoży jej propozycję ? Dowiecie się już niedługo w następnych rozdziałach...
ZAPRASZAM DO CZYTANIA I KOMENTOWANIA -TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE !!!!

1 komentarz: