piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 23

*** KILKANAŚCIE TYGODNI PÓŹNIEJ ***
Nasze życie zmieniło się o 360 stopni ( a bynajmniej moje ). Razem z Justinem jesteśmy szczęśliwą parą, a ja jestem jedną z modelek VC.
Nazywają mnie swoim aniołkiem. Oboje jesteśmy zapracowani, ale zawsze znajdujemy czas dla siebie. Justin wspiera mnie w każdej sekundzie tak jak ja jego. Świetnie się dopełniamy i mam nadzieją że zostanie tak na długo...
  Właśnie jest 17.02 oboje lecimy do Dublina na pierwszy koncert nowej trasy Justina ,,Believe". To będzie historyczne wydarzenie.
- Mała, za 5 min. jedziemy na lotnisko - usłyszałam z dołu głos Justina.
Szybko założyłam swoje czarne vansy , złapałam walizki i zbiegłam na dół.
   Wsiedliśmy do taksówki i razem pojechaliśmy na lotnisko, na którym czekały na nas tysiące fanów nie tylko Justina, ale także i moich !
- Kochamy was !- krzyczeliśmy do nich wsiadając do samolotu.
 Większość fanek Justina mnie nie znosiła. Wyzywały mnie, wysyłały tweety i listy z pogróżkami. Postrzegały mnie jako kogoś kto jest okrutny i chce zepsuć im życie. Tak naprawdę nigdy tak nie było. Kochałam je jak siostry, ale one nie chciały tego zaakceptować.
Były dla mnie bardzo ważne tak samo jak dla Justina, ale obu nam sprawiały ogromny ból. Płakaliśmy po nocach, a Justin tracił ich zaufanie, ale nadal je kochał.
*
Na miejscu byliśmy ok. 10:00 i cały czas przed koncertem wygłupialiśmy się i oglądaliśmy o samych głupotach. Było tak jak kiedyś, kiedy byliśmy bezproblemowi i nic nas nie obchodziło.
   Oczywiście dolecieli do nas także Chaz i Ryan, za którymi strasznie się stęskniłam. Szczerze? To trochę się zmienili, oczywiście na lepsze, ale oni mogli powiedzieć o mnie dokładnie to samo.
*
Byliśmy na arenie. Zostało 10 min. do koncertu. Nagle ktoś zaczął ciągnąć mnie za rękę. Spojrzałam się przed siebie i zobaczyłam że to był Ryan.
- Co się dzieje ?- spytałam.
- Muszę ci coś pokazać - powiedział przez śmiech.
- Ryan, jeśli chcesz znów pokazywać mi jak wciągasz chili przez słomkę do nosa to już to wiedziałam i więcej nie chce !
- Nie o to chodzi ! - zapewnił.
- Okey -zgodziłam się i poszłam za nim.
Podeszliśmy do uchylonych drzwi. Ryan kazał mi zajrzeć więc to zrobiłam.
To co w nich zobaczyłam to był szok ! Chaz całujący się z makijażystką Justina -Alicją.
   Nagle Scooter krzyknął :
- Grupowa modlitwa grupowa, ludzie !!!!
 Szybko schowaliśmy się za rogiem i poczekaliśmy aż przejdą po czym my także dołączyliśmy do wszystkich.
Ustałam obok Justina. Wszyscy utworzyliśmy kółko i pomodliliśmy się za dobry koncert.
   Kiedy przypinali mu skrzydła powiedziałam mu do ucha:
- Jesteś moim aniołem
Biebs zrobił się czerwony. Kochałam doprowadzać go do takiego stanu.
   Byłam ubrana w czarne ruruki, białe conversy i bluzkę na krótki rękaw z napisem ,, Believe"
Razem z Chazem i Ryanem zeszliśmy pod scenę i darliśmy się wszyscy do wszystkich piosenek.
*
Koncert skończył się o godzinie 23:00 musiałam szybko pożegnać się z Justinem, ponieważ za pół godziny miałyśmy samolot :
- Byłeś świetny ! -krzyknęłam od razu gdy go zobaczyłam.
Wziął mnie na ręce i zakręcił do okoła.
- To wszystko dzięki tobie, maleńka - pocałował mnie.
Lekko się zaczerwieniłam.
- Nie chcę się z tobą żegnać - znów przypomniało mi się że zaraz muszę iść i łza spłynęła mi z oka.
- Ja z tobą też, musisz jechać? - spytał z błagalnymi oczami.
- Muszę, ale niedługo się zobaczymy ...
- Mam nadzieją - uśmiechnął mi się w usta.
- Kocham Cię -powiedziałam przymykając oczy.
- Ja ciebie jeszcze mocniej - znów mnie pocałował. Poczułam niewyobrażalne gorąco.
Odwróciłam się i powoli odeszłam.
*
Kiedy weszłam do samolotu wszystkie dziewczyny były już w środku. Dosiadłam się do mojej najlepszej przyjaciółki Barbary (Palvin) i przywitałam się z nią po czym wystartowaliśmy. Gdy tylko było już można włączyłam sobie muzykę i odprężałam się do samego lądowania 2 godziny później w Kopenhadze.
*
W hotelu od razu się położyłam bo strasznie bolała mnie głowa. Dopiero o 10 rano obudziła nasz nasza makijażystka, która miała 2 godziny na pomalowanie 14 twarzy. Najpierw zjadłam śniadanie, a dopier później udałam się do stylizacji.
  O godzinie 13:00 pojechaliśmy na pokaz. Wychodziłam jako pierwsza. Czułam się jakby coś po mnie przejechało. Przed pokazem wymiotowałam z 10 razy ale nikt się o tym nie dowiedział.
Szybko się wyprostowałam i wyszłam na wybieg, mało nie spadłam, ale była profesjonalistką! Doszłam do końca i wróciłam, ale film urwał mi się dokładnie podczas schodzenia z ostatniego schodka.
___________________________________________________________________________
Co się stanie z Perry? Co było przyczyną jej wymiotów i omdlenia? Co zrobi Justin ? Czego Perry dowie się o swoim chłopaku ????
Już w następnym rozdziale ... 
Jeśli są błędy to przepraszam, ale pisałam w pośpiechu :D 

Rozdział 22

- Zadzwoń do mamy - przypomniał mi.
- No tak ! - uśmiechnęłam się do niego i wyjęłam telefon z kieszeni.
   Moja mama była wniebowzięta propozycją, którą dostałam, ale kazała mi samej o tym zdecydować.
 Ostatnimi dni byłam bardzo zestresowana i byłam pod bardzo wielką presją. To wszystko zaczynało mnie przerastać. Chciałam się odprężyć.
  Poszłam na górę i nalałam sobie do wanny gorącej wody z najróżniejszymi olejkami. Jak najszybciej do niej weszłam i rozkoszowałam się kąpielą aż do momentu kiedy mój telefon przerwał mi spokój i powiadomił mnie piskliwym dzwonkiem że dostałam sms-a. Wzięłam telefon do ręki i spojrzałam na ekran.
Wiadomość od : Justin
,,Za 30 min. zabieram Cię na kolację.
Tak, oczywiście cały Justin ! Jest na dole, a pisze mi sms-y!
  Szybko wyskoczyłam z wanny, wytarłam się, umalowałam, a na koniec wybrałam strój.
 Kochałam wysokie szpilki, na które się zdecydowałam, ale także niziutkie vans'y lub convers'y.
Efekt końcowy  był zadowalający.
  Zeszłam na dół. Justin stał w holu i czekał. Niezły był z niego przystojniak !
- Wyglądasz olśniewająco ! - dał mi całusa.
- Dziękuję, kotku ty też - uśmiechnęłam się leciutko i razem udaliśmy się do auta.
- To gdzie mnie zabierasz ? - spytałam choć i tak wiedziałam że mi nie powie. Był nieugięty w sprawach niespodzianek.
- Niespodzianka ! - cwaniacko się uśmiechnął i ruszył .
Pod restauracją, do której podjechaliśmy było pełno paparazzich, ale udało nam się szybko wejść do środka.
  Byłam strasznie zdziwiona, gdyż w środku było zupełnie ciemno! Jednak po chwili rozpaliły się wszystkie światła i ujrzałam wielki ekran, na którym puszczono ,,Tytanica", a obok niego stolik, na którym stała przygotowana kolacja i dwa stoliki. Cały ogrodzony był malutkimi świeczkami i płatkami róż.
Atmosfera była niezwykle romantyczna. Czułam się na prawdę wyjątkowa !
- Chcesz chyba żebym dostała zawału ? -zaśmiałam się.
- Nigdy w życiu ! Chcę żebyś jak najdłużej została obok mnie ! - pocałował mnie. Każdy jego pocałunek był jak lekki dotyk anioła, a ja za każdym razem czułam się jak królowa świata.
- Czy to oświadczyny ? - spytałam zupełnie w żartach.
- Już w krótce ... - powiedział pod nosem, ale ja dokładnie to usłyszałam.- W takim razie jaka decyzja w sprawie VC ? - spytał odchodząc od tematu.
- Chyba spróbuję - wydukałam niepewnie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę - złapał mnie za rękę.
- Wiem, tylko po prostu nie rozumiem dlaczego tak ci na tym zależy ? - spytałam.
- Chcę dla ciebie jak najlepiej, a to najlepsza okazja żeby coś osiągnąć, prawda ?
- Prawda - uśmiechnęłam się i oboje zabraliśmy się do oglądania filmu i pałaszowania kolacji.
   O godzinie 23:00 chcieliśmy wyjśc z restauracji i udać się do klubu, ale niestety paparazzi nam na to nie pozwolili. Jedynym wyjściem było wydostanie się przez tylnie wyjście, tak też zrobiliśmy i wróciliśmy do domu.
 Od razu gdy weszłam do domu oznajmiłam że idę na górę, a Justin został z Alfredo.
Byłam zmęczona. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w pidżamy i poszłam spać.
***
Była godzina 04:00 nad ranem. Obudził mnie Justin, który darł się wniebogłosy.
- Ej, Justin obudź się ! - krzyknęłam. Wtedy gwałtownie się ocknął.- Ty weź się uspokój co ? - powiedziałam wkurzona że przerwał mój sen.
- Przepraszam, po prostu naoglądałem się za dużo horrorów z Fredo - wytłumaczył.
 Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową po czym przekręciłam się na drugi bok i odpłynęłam do krainy snów.
 Kiedy się obudziłam Justina już nie było.
Przemyłam twarz, umyłam zęby i zeszłam na dół.
Mój ukochany chłopak właśnie robił naleśniki.
- Ooooo... naleśniki. Jesteś kochany -dałam mu całusa.
- Wiem - dumnie się uśmiechnął i podał mi śniadanie.Wtedy do kuchni wszedł Alfredo.
- Cześć wszystkim - powiedział i usiadł obok mnie.- Perry musisz wypełnić wszystkie umowy, leżą na biurku w biurze.- powiedział.
- A skąd wiesz że się zdecydowałam ? - spytałam, ale to pytanie było raczej retoryczne, gdyż to było oczywiste że Justin wszystko wypaplał.
- Yyy... no domyślam się ... - spalił buraka.
- Haha.. Już się nie tłumacz i tak wiem że Justin Ci powiedział - spojrzałam się na Biebsa.
Fredo odetchnął z ulgą i także zabrał się do konsumowania śniadania.
- Mam nadzieję że podjęłam dobrą decyzję .... -pomyślałam.
______________________________________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale jestem zawalona tą całą szkołą i tym wszystkim...
Jak wam się podoba rozdział ???? 
Zdradzę że w następnym bardzo dużo się wydarzy ... 

niedziela, 1 grudnia 2013

Prośba :D

Bardzo proszę wszystkich czytelników do odwiedzenia bloga, którego prowadzę ze swoimi przyjaciółkami. Jest świetny, ale dopiero zaczynamy i bardzo zależy nam na odwiedzinach i  komentarzach <3
Z GÓRY BAAARDZO DZIĘKUJĘ :*
+ Pozdrawiam wszystkie siostry i braci Beliebers <3 :*

  http://liveiscrazybitch.blogspot.com/