To był najgorszy dzień mojego życia. Od razu pobiegłam do mamy i oznajmiłam jej że wyjeżdżam razem z nimi po czym wróciłam do siebie i postanowiłam się spakować. Nie mogłam przestać płakać, nie mogłam z nikim rozmawiać, a to że Justin przebywał ze mną w jednym budynku jeszcze bardziej mnie przytłaczało.
Nagle ktoś zapukał do moich drzwi
-Nie ma mnie ! -krzyknęłam siadając na łóżku, ale drzwi i tak się otworzyły, a do środka wszedł Scoot.
-Poprosiłem twojego lekarza żeby przesłał twoje badania do kliniki w Kanadzie. Nie chcemy cię już dzisiaj męczyć - ogłosił cienkim głosem i wyszedł. Nie odezwałam się ani słowem.
Następne dwie godziny spędziłam na leżeniu i płakaniu aż w końcu trzeba było przygotować się do wyjazdu na lotnisko. Chciałam jak najszybciej wydostać się z tego miasta.
-Kochanie, zabierz Kevina na pokład a ja pójdę jeszcze załatwić jedną sprawę - poprosiła mnie mama. Na szczęście Scooter załatwił nam przejazd od razu do odrzutowca więc nie musiałam się zmagać z bolesnymi komentarzami paparazzich.
-Perry, dlaczego jesteś taka smutna?-spytał Kev.
Jestem smutna ponieważ mój chłopak jest podejrzany o to że jest ojcem dziecka jakiejś innej dziewczyny !
-Nie jestem, tylko ci się wydaje - pocałowałam go w czółko.- Masz ochotę na coś słodkiego ? - zmieniłam temat wyciągając z szafki nasze ulubione cukierki.
-Taak ! - krzyknął uśmiechnięty.
Mama zaraz do nas dołączyła i pół godziny później wystartowaliśmy.
W Kanadzie byliśmy o godzinie 7:00 rano, a kiedy w końcu byłam w domu poczułam się sto razy lepiej. Od razu udałam się do swojego pokoju. Tak dawno tu nie byłam... było w nim tak przytulnie i domowo.
Nie byłam zbytnio zmęczona, ponieważ w samolocie tylko spałam lub leżałam, ale dla uregulowania czasu snu postanowiłam odpocząć jeszcze chwilę.Wciąż przerywały mi wymioty i nudności.
Mama obudziła mnie o 12:00 godzinę przed wizytą u lekarza. Próbowałam coś zjeść ale nie mogłam.
Wzięłam prysznic, zrobiłam lekki make-up, przebrałam się i udałam się do kliniki.
-Panno Daniels, pan doktor już na panią czeka - oznajmiła jedna z pielęgniarek.
Weszłam do gabinetu i usadowiłam się na fotelu na przeciwko lekarza.
- Mam dla pani wiadomość i mam nadzieję że się pani ucieszy - powiedział wyjmując z szafki jakieś dokumenty.
-Czyli jestem zdrowa, tak ? Ale ja ciągle mam te wymioty...-przerwał mi.
-Nie o to chodzi. - machnął ręką.- Nie jest pani chora - wytłumaczył.
-To co się dzieje ? - byłam trochę zdezorientowana,
-Jest pani w ciąży ! - ogłosił uśmiechnięty,
ŻE CO ?! Zrobiło mi się gorąco, a moje serce chyba przestało na chwilę bić. Co ja teraz zrobię ? Co z moją karierą? Co z Justinem ?!
-Chyba pan żartuje - byłam wtedy chyba blada jak ściana.
-Nie, Panno Daniels to nie jest żaden powód do smutku. Nosi pani w sobie nowe życie ! - wręczył mi książkę z milionami broszur.
-Co to jest ? -dopytałam.
- Wszystko co powinna pani wiedzieć o ciąży - miał na twarzy uśmiech od ucha do ucha.
- Mam jeszcze jedno pytanie
-Słucham
-Który to miesiąc?
- Drugi !- wykrzyknął i podaj mi jeszcze dwa zdjęcia USG.
Chwilę na nie popatrzyłam po czym postanowiłam jak najszybciej powiedzieć o tym Justinowi.
- Mogę już iść ? -spytałam unosząc wzrok na lekarza.
-Tak, miło mi było panią poznać. Widzimy się za miesiąc - podał mi kolejną karteczkę z terminem następnej wizyty.
Szybko wstałam z fotela i wprost wybiegłam z budynku udając się do domu.
-I jak było? - spytała mama. Na szczęście była sama.
- Nie mogę teraz rozmawiać ! -krzyknęłam i pobiegłam do siebie panicznie wykręcając numer do Justina. Miałam łzy w oczach,
-Justin ! - krzyknęłam słysząc jego głos. To było coś co zawsze mnie uspokajało. Mimo że rozstaliśmy się zaledwie dzień temu to już cholernie za nim tęskniłam.
-Perry, kochanie...-słyszałam jak łamie mu się głos.
-Musimy porozmawiać. Byłam u lekarza- szlochnęłam.
-Boże! Czy coś się stało ?
-Tak i to dotyczy nas obojga- łzy kapały mi na dywan, na którym siedziałam.
-Będę w Kanadzie za 4 godziny. Kocham cię, pamiętaj-powiedział i rozłączył się.
Schowałam twarz opierając ją o ugięte kolana i zrobiłam to co ostatnimi dniami cały czas robiłam, czyli zaczęłam płakać. Głośno i donośnie aż do mojego pokoju wpadła mama.
-Perry ! -przysiadła obok mnie.- Powiesz mi co się stało u tego lekarza ?
- Mamo...- uniosłam wzrok na nią.- Ja jestem w ciąży
Mocno mnie przytuliła i chyba zaczęła się ze mnie śmiać.
-Kochanie, zostałaś obdarowana ogromnym darem i jedyne co Ci pozostało to cieszyć się!! Cieszyć ile wlezie !Zaszłam w ciąże z tobą w tym samym wieku! - przetarła mi łzy.
Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech.
-Dziękuję i kocham Cię - wtuliłam się w nią.
Rzeczywiście ona tak samo jak ja zaszła w ciąże kiedy miała 20 lat.
- Powiedziałaś Justinowi ?- spytała.
-Zadzwoniłam do niego. Będzie tu za 4 godziny
-Przyleci tu ? - dopytała zdziwiona.
-Tak
-Zrobię nam gorącą czekoladę i zaraz wracam - zmieniła temat i puszczając mi oczko wyszła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTAJCIE I KOMENTUJCIE ! PO WIEEELKIEJ PRZERWIE JEST ! MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ SPODOBAŁ I JUŻ WKRÓTCE NOWY, ZAPEWNE JESZCZE W TYM TYGODNIU.
POZDRAWIAM I PRZESYŁAM BUZIAKI :* <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz