Cały czas nie opuszczałam mojej rodziny na krok . Chciałam z nimi spędzić te ostatnie godziny przed odjazdem, aż w końcu nastała godzina 20:00. Justin wraz ze swoim ochroniarzem podjechali po mnie wielkim czarnym vanem i zabrali moje walizki. To był czas na pożegnanie:
- Mamo, kocham Cię i pamiętaj że będę często dzwonić - przytuliłam ją.
- Babciu, pamiętaj że Ciebie też bardzo kocham i mam nadzieję że będę mogła częściej się z tobą widywać- także mocno ją przytuliłam.
- Mike, opiekuj się mamą. Jestem przeszczęśliwa że znalazła kogoś takiego jak ty.
Teraz przyszła kolej na Kevina. Malutki cały zapłakany stał w rogu.
- Hej ! Przystojniaczku ! Nie smuć się ! Będę często tu zaglądała więc bez obaw i pamiętaj że będę za tobą bardzo tęsknić - wzięłam go na ręce i mocno przytuliłam.
- Kocham Cię - powiedział do mnie swoim cieniutkim głosikiem.
- Ja ciebie też - dałam mu całusa w policzek i odstawiłam go na ziemię.
Justin także ze wszystkimi się pożegnał i oboje wsiedliśmy do auta.
Byłam strasznie przygnębiona.
- Słońce, nie bądź taka smutna, proszę. Nie mogę na to patrzeć - przysunął się do mnie obejmując ramieniem i dał mi pocieszającego całusa. Kochałam to ! Czułam się wtedy jak dziecko :)
- Przepraszam ja po porostu... nigdy nie wyjeżdżałam z domu na tak długo. - wytłumaczyłam znacząco gestykulując rękoma.
- Tak, wiem, ale to przecież nie jest żadne więzienie i w każdej chwili będziesz mogła wrócić.
- Masz rację, ja wiem i cieszę się że wyjechałam z tobą - w końcu się uśmiechnęłam.
- No i to, to ja rozumiem. Najcudowniejszy uśmiech świata - zaśmiał się i pocałował mnie.
- To gdzie jedziemy ? - spytałam zmieniając temat.
- Lecimy - poprawił śmiesznie wymachując ręką.
- No tak panie profesorze. To gdzie lecimy ? - spytałam ponownie.
- Najpierw do Calabasas- cwaniacko się uśmiechnął.
- Co ? Ale po co ? -spytałam ze zdziwieniem.
- Do naszego nowego domu ! - spokojnie powiedział rozkładając się na fotelu.
- Jak to ? - spytałam zamurowana.
- Normalnie, kochanie. Nie chcesz ze mną mieszkać?
- Nie o to chodzi, ale sądzisz że to dobry pomysł ? - zadałam niepewne pytanie.
- No jasne. Zawsze podejmuje dobre decyzje - uśmiechnął się dumny z siebie.
- Nie sądzę. Nie ma ludzi nieomylnych. Myślę że mieszkanie ze sobą to duży krok i decyzję o tym powinniśmy podjąć razem. Bycie razem mówi samo za siebie. Dzielisz coś z kimś, tak samo jak dom i decyzję -wytłumaczyłam.
- Co chcesz przez to powiedzieć ?- spytał poddenerwowany.
- To że nie podoba mi się to że sam podejmujesz decyzje ! -warknęłam.
- Ale ja tylko wyszedłem z inicjatywą. Jeśli nie chcesz że mną mieszkać to wcale nie musisz - próbował wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia. Strasznie mnie to wkurzało.
- Nie chodzi o to. Bardzo chcę z tobą zamieszkać, a tym swoim wymuszaniem poczucia winy udowadniasz że jesteś strasznie dziecinny- spokojnie wytłumaczyłam, ale Justina to rozwścieczyło.
- Ja jestem dziecinny ? Pfff...- wyparł się.- To raczej ty jesteś dziecinna - wskazał na mnie palcem.
- Tak ? Podaj przykład - moje emocje także zaczęły buzować.Nie miałam zamiaru mu odpuszczać.
- Cały czas płaczesz i nawet na chwilę nie potrafisz rozstać się ze swoją matką !
- Hahaha. Jesteś śmieszny ! - zadrwiłam. - Płaczę bo widocznie mam do tego powód, a moja mama jest dla mnie bardzo ważna i jak jeszcze nie zauważyłeś to właśnie się z nią rozstałam! - wydarłam się.- Powiedz mi, a może ja jestem tylko kolejna dziewczyną dla chwytu marketingowego? Wiesz co ? Jesteś świetnym aktorem, ale ja nie mam czasu na fikcję !
- Co ty pierdolisz ? -spytał.
- To co czuję właśnie w tej chwili. - krzyknęłam.
- Nigdy nie kochałem żadnej dziewczyny tak jak Ciebie ! - także krzyknął.
- I tak to okazujesz ? - zadałam po cichu pytanie. Patrzyłam na niego z zaszklonymi oczami.
- Przepraszam - wyszeptał i mocno mnie przytulił.- Po prostu pomyślałem że jeśli nie chcesz ze mną zamieszkać to oznacza że mnie nie kochasz - wytłumaczył.
- Przecież cały czas powtarzam że chcę z tobą zamieszkać - spojrzałam na niego.
- Wiem, jeszcze raz cię przepraszam - pocałował mnie w czoło i właśnie wtedy samochód się zatrzymał i udaliśmy się do prywatnego samolotu Justina...
_________________________________________________________________
Przepraszam że długo nie dodawałam, ale teraz postaram się dodać wszystko co spisałam przez ostatnie tygodnie :D <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz