*** KILKANAŚCIE TYGODNI PÓŹNIEJ ***
Nasze życie zmieniło się o 360 stopni ( a bynajmniej moje ). Razem z Justinem jesteśmy szczęśliwą parą, a ja jestem jedną z modelek VC.
Nazywają mnie swoim aniołkiem. Oboje jesteśmy zapracowani, ale zawsze znajdujemy czas dla siebie. Justin wspiera mnie w każdej sekundzie tak jak ja jego. Świetnie się dopełniamy i mam nadzieją że zostanie tak na długo...
Właśnie jest 17.02 oboje lecimy do Dublina na pierwszy koncert nowej trasy Justina ,,Believe". To będzie historyczne wydarzenie.
- Mała, za 5 min. jedziemy na lotnisko - usłyszałam z dołu głos Justina.
Szybko założyłam swoje czarne vansy , złapałam walizki i zbiegłam na dół.
Wsiedliśmy do taksówki i razem pojechaliśmy na lotnisko, na którym czekały na nas tysiące fanów nie tylko Justina, ale także i moich !
- Kochamy was !- krzyczeliśmy do nich wsiadając do samolotu.
Większość fanek Justina mnie nie znosiła. Wyzywały mnie, wysyłały tweety i listy z pogróżkami. Postrzegały mnie jako kogoś kto jest okrutny i chce zepsuć im życie. Tak naprawdę nigdy tak nie było. Kochałam je jak siostry, ale one nie chciały tego zaakceptować.
Były dla mnie bardzo ważne tak samo jak dla Justina, ale obu nam sprawiały ogromny ból. Płakaliśmy po nocach, a Justin tracił ich zaufanie, ale nadal je kochał.
*
Na miejscu byliśmy ok. 10:00 i cały czas przed koncertem wygłupialiśmy się i oglądaliśmy o samych głupotach. Było tak jak kiedyś, kiedy byliśmy bezproblemowi i nic nas nie obchodziło.
Oczywiście dolecieli do nas także Chaz i Ryan, za którymi strasznie się stęskniłam. Szczerze? To trochę się zmienili, oczywiście na lepsze, ale oni mogli powiedzieć o mnie dokładnie to samo.
*
Byliśmy na arenie. Zostało 10 min. do koncertu. Nagle ktoś zaczął ciągnąć mnie za rękę. Spojrzałam się przed siebie i zobaczyłam że to był Ryan.
- Co się dzieje ?- spytałam.
- Muszę ci coś pokazać - powiedział przez śmiech.
- Ryan, jeśli chcesz znów pokazywać mi jak wciągasz chili przez słomkę do nosa to już to wiedziałam i więcej nie chce !
- Nie o to chodzi ! - zapewnił.
- Okey -zgodziłam się i poszłam za nim.
Podeszliśmy do uchylonych drzwi. Ryan kazał mi zajrzeć więc to zrobiłam.
To co w nich zobaczyłam to był szok ! Chaz całujący się z makijażystką Justina -Alicją.
Nagle Scooter krzyknął :
- Grupowa modlitwa grupowa, ludzie !!!!
Szybko schowaliśmy się za rogiem i poczekaliśmy aż przejdą po czym my także dołączyliśmy do wszystkich.
Ustałam obok Justina. Wszyscy utworzyliśmy kółko i pomodliliśmy się za dobry koncert.
Kiedy przypinali mu skrzydła powiedziałam mu do ucha:
- Jesteś moim aniołem
Biebs zrobił się czerwony. Kochałam doprowadzać go do takiego stanu.
Byłam ubrana w czarne ruruki, białe conversy i bluzkę na krótki rękaw z napisem ,, Believe"
Razem z Chazem i Ryanem zeszliśmy pod scenę i darliśmy się wszyscy do wszystkich piosenek.
*
Koncert skończył się o godzinie 23:00 musiałam szybko pożegnać się z Justinem, ponieważ za pół godziny miałyśmy samolot :
- Byłeś świetny ! -krzyknęłam od razu gdy go zobaczyłam.
Wziął mnie na ręce i zakręcił do okoła.
- To wszystko dzięki tobie, maleńka - pocałował mnie.
Lekko się zaczerwieniłam.
- Nie chcę się z tobą żegnać - znów przypomniało mi się że zaraz muszę iść i łza spłynęła mi z oka.
- Ja z tobą też, musisz jechać? - spytał z błagalnymi oczami.
- Muszę, ale niedługo się zobaczymy ...
- Mam nadzieją - uśmiechnął mi się w usta.
- Kocham Cię -powiedziałam przymykając oczy.
- Ja ciebie jeszcze mocniej - znów mnie pocałował. Poczułam niewyobrażalne gorąco.
Odwróciłam się i powoli odeszłam.
*
Kiedy weszłam do samolotu wszystkie dziewczyny były już w środku. Dosiadłam się do mojej najlepszej przyjaciółki Barbary (Palvin) i przywitałam się z nią po czym wystartowaliśmy. Gdy tylko było już można włączyłam sobie muzykę i odprężałam się do samego lądowania 2 godziny później w Kopenhadze.
*
W hotelu od razu się położyłam bo strasznie bolała mnie głowa. Dopiero o 10 rano obudziła nasz nasza makijażystka, która miała 2 godziny na pomalowanie 14 twarzy. Najpierw zjadłam śniadanie, a dopier później udałam się do stylizacji.
O godzinie 13:00 pojechaliśmy na pokaz. Wychodziłam jako pierwsza. Czułam się jakby coś po mnie przejechało. Przed pokazem wymiotowałam z 10 razy ale nikt się o tym nie dowiedział.
Szybko się wyprostowałam i wyszłam na wybieg, mało nie spadłam, ale była profesjonalistką! Doszłam do końca i wróciłam, ale film urwał mi się dokładnie podczas schodzenia z ostatniego schodka.
___________________________________________________________________________
Co się stanie z Perry? Co było przyczyną jej wymiotów i omdlenia? Co zrobi Justin ? Czego Perry dowie się o swoim chłopaku ????
Już w następnym rozdziale ...
Jeśli są błędy to przepraszam, ale pisałam w pośpiechu :D
Ohhh... Czekam na nn... Stale sprawdzam i nic :(
OdpowiedzUsuńZa chwilę wstawię :D Cieszę się że czytasz :P
Usuń