To był najgorszy dzień mojego życia. Od razu pobiegłam do mamy i oznajmiłam jej że wyjeżdżam razem z nimi po czym wróciłam do siebie i postanowiłam się spakować. Nie mogłam przestać płakać, nie mogłam z nikim rozmawiać, a to że Justin przebywał ze mną w jednym budynku jeszcze bardziej mnie przytłaczało.
Nagle ktoś zapukał do moich drzwi
-Nie ma mnie ! -krzyknęłam siadając na łóżku, ale drzwi i tak się otworzyły, a do środka wszedł Scoot.
-Poprosiłem twojego lekarza żeby przesłał twoje badania do kliniki w Kanadzie. Nie chcemy cię już dzisiaj męczyć - ogłosił cienkim głosem i wyszedł. Nie odezwałam się ani słowem.
Następne dwie godziny spędziłam na leżeniu i płakaniu aż w końcu trzeba było przygotować się do wyjazdu na lotnisko. Chciałam jak najszybciej wydostać się z tego miasta.
-Kochanie, zabierz Kevina na pokład a ja pójdę jeszcze załatwić jedną sprawę - poprosiła mnie mama. Na szczęście Scooter załatwił nam przejazd od razu do odrzutowca więc nie musiałam się zmagać z bolesnymi komentarzami paparazzich.
-Perry, dlaczego jesteś taka smutna?-spytał Kev.
Jestem smutna ponieważ mój chłopak jest podejrzany o to że jest ojcem dziecka jakiejś innej dziewczyny !
-Nie jestem, tylko ci się wydaje - pocałowałam go w czółko.- Masz ochotę na coś słodkiego ? - zmieniłam temat wyciągając z szafki nasze ulubione cukierki.
-Taak ! - krzyknął uśmiechnięty.
Mama zaraz do nas dołączyła i pół godziny później wystartowaliśmy.
W Kanadzie byliśmy o godzinie 7:00 rano, a kiedy w końcu byłam w domu poczułam się sto razy lepiej. Od razu udałam się do swojego pokoju. Tak dawno tu nie byłam... było w nim tak przytulnie i domowo.
Nie byłam zbytnio zmęczona, ponieważ w samolocie tylko spałam lub leżałam, ale dla uregulowania czasu snu postanowiłam odpocząć jeszcze chwilę.Wciąż przerywały mi wymioty i nudności.
Mama obudziła mnie o 12:00 godzinę przed wizytą u lekarza. Próbowałam coś zjeść ale nie mogłam.
Wzięłam prysznic, zrobiłam lekki make-up, przebrałam się i udałam się do kliniki.
-Panno Daniels, pan doktor już na panią czeka - oznajmiła jedna z pielęgniarek.
Weszłam do gabinetu i usadowiłam się na fotelu na przeciwko lekarza.
- Mam dla pani wiadomość i mam nadzieję że się pani ucieszy - powiedział wyjmując z szafki jakieś dokumenty.
-Czyli jestem zdrowa, tak ? Ale ja ciągle mam te wymioty...-przerwał mi.
-Nie o to chodzi. - machnął ręką.- Nie jest pani chora - wytłumaczył.
-To co się dzieje ? - byłam trochę zdezorientowana,
-Jest pani w ciąży ! - ogłosił uśmiechnięty,
ŻE CO ?! Zrobiło mi się gorąco, a moje serce chyba przestało na chwilę bić. Co ja teraz zrobię ? Co z moją karierą? Co z Justinem ?!
-Chyba pan żartuje - byłam wtedy chyba blada jak ściana.
-Nie, Panno Daniels to nie jest żaden powód do smutku. Nosi pani w sobie nowe życie ! - wręczył mi książkę z milionami broszur.
-Co to jest ? -dopytałam.
- Wszystko co powinna pani wiedzieć o ciąży - miał na twarzy uśmiech od ucha do ucha.
- Mam jeszcze jedno pytanie
-Słucham
-Który to miesiąc?
- Drugi !- wykrzyknął i podaj mi jeszcze dwa zdjęcia USG.
Chwilę na nie popatrzyłam po czym postanowiłam jak najszybciej powiedzieć o tym Justinowi.
- Mogę już iść ? -spytałam unosząc wzrok na lekarza.
-Tak, miło mi było panią poznać. Widzimy się za miesiąc - podał mi kolejną karteczkę z terminem następnej wizyty.
Szybko wstałam z fotela i wprost wybiegłam z budynku udając się do domu.
-I jak było? - spytała mama. Na szczęście była sama.
- Nie mogę teraz rozmawiać ! -krzyknęłam i pobiegłam do siebie panicznie wykręcając numer do Justina. Miałam łzy w oczach,
-Justin ! - krzyknęłam słysząc jego głos. To było coś co zawsze mnie uspokajało. Mimo że rozstaliśmy się zaledwie dzień temu to już cholernie za nim tęskniłam.
-Perry, kochanie...-słyszałam jak łamie mu się głos.
-Musimy porozmawiać. Byłam u lekarza- szlochnęłam.
-Boże! Czy coś się stało ?
-Tak i to dotyczy nas obojga- łzy kapały mi na dywan, na którym siedziałam.
-Będę w Kanadzie za 4 godziny. Kocham cię, pamiętaj-powiedział i rozłączył się.
Schowałam twarz opierając ją o ugięte kolana i zrobiłam to co ostatnimi dniami cały czas robiłam, czyli zaczęłam płakać. Głośno i donośnie aż do mojego pokoju wpadła mama.
-Perry ! -przysiadła obok mnie.- Powiesz mi co się stało u tego lekarza ?
- Mamo...- uniosłam wzrok na nią.- Ja jestem w ciąży
Mocno mnie przytuliła i chyba zaczęła się ze mnie śmiać.
-Kochanie, zostałaś obdarowana ogromnym darem i jedyne co Ci pozostało to cieszyć się!! Cieszyć ile wlezie !Zaszłam w ciąże z tobą w tym samym wieku! - przetarła mi łzy.
Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech.
-Dziękuję i kocham Cię - wtuliłam się w nią.
Rzeczywiście ona tak samo jak ja zaszła w ciąże kiedy miała 20 lat.
- Powiedziałaś Justinowi ?- spytała.
-Zadzwoniłam do niego. Będzie tu za 4 godziny
-Przyleci tu ? - dopytała zdziwiona.
-Tak
-Zrobię nam gorącą czekoladę i zaraz wracam - zmieniła temat i puszczając mi oczko wyszła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTAJCIE I KOMENTUJCIE ! PO WIEEELKIEJ PRZERWIE JEST ! MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ SPODOBAŁ I JUŻ WKRÓTCE NOWY, ZAPEWNE JESZCZE W TYM TYGODNIU.
POZDRAWIAM I PRZESYŁAM BUZIAKI :* <3
Nothing like Us
wtorek, 3 marca 2015
Komunikat !
Witam !
Po długiej przerwie postanowiłam wrócić i dokończyć opowiadanie, które zaczęłam ponad dwa lata temu. Nie wynikło to na pewno ze względu na nudę, ponieważ jest początek marca, a ja mam od groma zajęć, ale raczej ze względu na to że postarzałam się o dwa lata, a pasja do pisania opowiadań nadal mi nie przeszła. Trzymam w głowie masę pomysłów i nawet od czasu do czasu staram się je spisywać, ale teraz postanowiłam skupić się nad ,,Nothing like us".
Postanowiłam zmienić kilka rzeczy m.in: tło bloga, ponieważ zaczęło mi się wydawać strasznie przestarzałe oraz czcionkę, zamieniając na większe litery dla lepszego czytania.
Bardzo proszę o komentarze i branie udział w ankiecie. Rozumiem że nie wszyscy czytający posiadają konto google, więc zapraszam także na wyrażanie swoich opinii i komentarzy na ask'u : http://ask.fm/BeliebersismyfamilyForever
Chciałabym także złożyć najszczersze życzenia z okazji urodzin Justina, które były dwa dni temu. Pogratulować ukończenia pełnoletności i życzyć wszystkiego czego tylko sobie wymarzy.
#Happy21 #HappyBirthday #LoveJustin #Believe <3
Pozdrawiam wszystkich! Wielkie buziaki :* <3
Po długiej przerwie postanowiłam wrócić i dokończyć opowiadanie, które zaczęłam ponad dwa lata temu. Nie wynikło to na pewno ze względu na nudę, ponieważ jest początek marca, a ja mam od groma zajęć, ale raczej ze względu na to że postarzałam się o dwa lata, a pasja do pisania opowiadań nadal mi nie przeszła. Trzymam w głowie masę pomysłów i nawet od czasu do czasu staram się je spisywać, ale teraz postanowiłam skupić się nad ,,Nothing like us".
Postanowiłam zmienić kilka rzeczy m.in: tło bloga, ponieważ zaczęło mi się wydawać strasznie przestarzałe oraz czcionkę, zamieniając na większe litery dla lepszego czytania.
Bardzo proszę o komentarze i branie udział w ankiecie. Rozumiem że nie wszyscy czytający posiadają konto google, więc zapraszam także na wyrażanie swoich opinii i komentarzy na ask'u : http://ask.fm/BeliebersismyfamilyForever
Chciałabym także złożyć najszczersze życzenia z okazji urodzin Justina, które były dwa dni temu. Pogratulować ukończenia pełnoletności i życzyć wszystkiego czego tylko sobie wymarzy.
#Happy21 #HappyBirthday #LoveJustin #Believe <3
Pozdrawiam wszystkich! Wielkie buziaki :* <3
środa, 29 stycznia 2014
Rozdział 24
Obudziłam się dopiero szpitalu, a przy moim łóżku leżała Barbara.
- Co się stało ? - spytałam przecierając oczy.
- Słonko, ty zemdlałaś. Doktor powiedział że to objawy anemii, ale nic się nie przejmuj. Mówił też że dobra dieta wszystko załatwi. - powiedziała z wielkim uśmiechem.
***
Minęło kilka godzin. Barbara musiała wrócić na pokaz, a mi strasznie się nudziło.
Włączyłam telewizor i przełączyłam na program informacyjny. Pierwsze co usłyszałam i zabrzmiało mi w głowie jak dzwon to słowa jednej z reporterek:
,,Perry Daniels, modelka Victoria Secret, a jednocześnie dziewczyna Justina Biebera zemdlała na pokazie z powodu anemii, a jej chłopak zabawiał się z innymi.
20 -letnia Maria Yeter wyznała że jest on ojcem jej dziecka''!
Nigdy nie zapomnę tego uczucia. Nie wierzyłam w to co usłyszałam. Chciałam porozmawiać z Justinem, który dzwonił do mnie z tysiąc razy, ale nie mogłam.
Łzy leciały mi po policzkach. Chciałam być tylko sama i zakazałam jakichkolwiek odwiedzin. Dopiero rano o godzinie 7:00 Scooter przyjechał po mnie i po godzinnej rozmowie z lekarzem o mojej diecie, zabrał mnie do hotelu.
Od razu wzięłam zimny prysznic, przebrałam się i położyłam na łóżku. Cały czas myślałam o tym co usłyszałam wczoraj w telewizji. Łzy znów zaczęły spływać mi po policzkach, ale nagle do mojego pokoju wpadła mama i Kevin i zaczęli mnie ściskać.
- O matko ! Jak ja się za wami stęskniłam - powiedziałam nie odrywając się od nich.
- Córeczko, jak to się stało ? Jak ty zemdlałaś ? - spytała. Nie chciałam o tym rozmawiać.
- Po prostu zrobiło mi się słabo - wytłumaczyłam i usiadłam na łóżku.
- Rozmawiałaś już z Justinem ? - spytała, co mogło oznaczać tylko to że wie o całym incydencie.
- Nie, jeszcze nie - odpowiedziałam i zauważyłam w drzwiach Biebera.
- W takim razie zostawiamy was samych. Wyjeżdżamy wieczorem - mama wzięła Kevina na ręce i wyszła.
Justin po prosty wpadł do pokoju i przytulił mnie. Tak jak gdyby nigdy nic.
Lekko go od siebie odepchnęłam.
- Słuchaj, Justin, musimy porozmawiać. To jest nie uniknione - powiedziałam i znów usiadłam na łóżku.
- Czyli słyszałaś ... - stwierdził. - Jedyne co mogę powiedzieć Ci na ten temat to to że to nie jest prawda. Nigdy nawet nie spotkałem tej dziewczyny - zaprzeczył.
- Oczywiście, co innego mógłbyś mi powiedzieć ? - szydząco się zaśmiałam.
- Czyli, nie wierzysz mi ? - spytał.
- Wierzę, i to tylko dla tego że strasznie cię kocham i chcę żebyś wiedział że zawsze tak będzie - spuściłam głowę.- Ale teraz nie możemy się razem pokazywać - powiedziałam i przetarłam słoną ciecz spływającą mi z policzków.
Justin podniósł mi podbródek.
- Nie rób tego - pokręcił przecząco głową. Widziałam w jego oczach ból.
- Nie chcę - uderzyłam pięścią w kolano.- Ale jak sam widzisz to wszystko mnie wykańcza, muszę trochę odpocząć bo inaczej zwariuję - zastawiłam twarz rękoma.
- Chcesz odpocząć ode mnie ?- spytał z wyrzutem.
Czułam wtedy wściekłość, ale też poczucie winy. Wcale nie chciałam go zostawiać.
- Nie! Nie mów tak ! - krzyknęłam. - Musimy zaczekać aż to wszystko ucichnie, dopiero wtedy będziemy mogli...
- Nie wierzę - przerwał mi łapiąc się za głowę. Jemu także zaczęły spływać łzy i zaczął się cofać.- Nie wierzę że chcesz mnie zostawić - był zdruzgotany.
- Nie chcę, ale nie mogę tak po prostu stać obok kiedy oskarżono cię o coś takiego ... Nie chcę cię zostawić, ale chyba nie mam innego wyjścia ... Możemy to nazwać chwilowym odpoczynkiem, a jeśli nie chcesz to prowadzi tylko do jednego, ale ja nie wypowiem tego słowa ...
Justin wściekły wybiegł z pokoju, a ja zawołałam Scootera.
- Chcę przerwy ! Wyjeżdżam ! - powiedziałam pociągając nosem.
- Okey - przytaknął. - Ale ile potrzebujesz tej przerwy ? - spytał.
- Nie wiem, kiedy będę w stanie wrócić, po prostu zadzwonię - powiedziałam wkładając do walizki resztę rzeczy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Co teraz będzie z związkiem Justina i Perry ? Czego dziewczyna dowie się u doktora ? Jak przezyją rozstanie ?
Odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziecie w następnych rozdziałach.
PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO NIE DODAWAŁAM, ALE JEST BARDZO MAŁO KOMENTARZY I PO PROSTU SĄDZIŁAM ŻE NIKT NIE CZYTA.
Pozdrawiam :*
Belieber Forever <3
piątek, 6 grudnia 2013
Rozdział 23
*** KILKANAŚCIE TYGODNI PÓŹNIEJ ***
Nasze życie zmieniło się o 360 stopni ( a bynajmniej moje ). Razem z Justinem jesteśmy szczęśliwą parą, a ja jestem jedną z modelek VC.
Nazywają mnie swoim aniołkiem. Oboje jesteśmy zapracowani, ale zawsze znajdujemy czas dla siebie. Justin wspiera mnie w każdej sekundzie tak jak ja jego. Świetnie się dopełniamy i mam nadzieją że zostanie tak na długo...
Właśnie jest 17.02 oboje lecimy do Dublina na pierwszy koncert nowej trasy Justina ,,Believe". To będzie historyczne wydarzenie.
- Mała, za 5 min. jedziemy na lotnisko - usłyszałam z dołu głos Justina.
Szybko założyłam swoje czarne vansy , złapałam walizki i zbiegłam na dół.
Wsiedliśmy do taksówki i razem pojechaliśmy na lotnisko, na którym czekały na nas tysiące fanów nie tylko Justina, ale także i moich !
- Kochamy was !- krzyczeliśmy do nich wsiadając do samolotu.
Większość fanek Justina mnie nie znosiła. Wyzywały mnie, wysyłały tweety i listy z pogróżkami. Postrzegały mnie jako kogoś kto jest okrutny i chce zepsuć im życie. Tak naprawdę nigdy tak nie było. Kochałam je jak siostry, ale one nie chciały tego zaakceptować.
Były dla mnie bardzo ważne tak samo jak dla Justina, ale obu nam sprawiały ogromny ból. Płakaliśmy po nocach, a Justin tracił ich zaufanie, ale nadal je kochał.
*
Na miejscu byliśmy ok. 10:00 i cały czas przed koncertem wygłupialiśmy się i oglądaliśmy o samych głupotach. Było tak jak kiedyś, kiedy byliśmy bezproblemowi i nic nas nie obchodziło.
Oczywiście dolecieli do nas także Chaz i Ryan, za którymi strasznie się stęskniłam. Szczerze? To trochę się zmienili, oczywiście na lepsze, ale oni mogli powiedzieć o mnie dokładnie to samo.
*
Byliśmy na arenie. Zostało 10 min. do koncertu. Nagle ktoś zaczął ciągnąć mnie za rękę. Spojrzałam się przed siebie i zobaczyłam że to był Ryan.
- Co się dzieje ?- spytałam.
- Muszę ci coś pokazać - powiedział przez śmiech.
- Ryan, jeśli chcesz znów pokazywać mi jak wciągasz chili przez słomkę do nosa to już to wiedziałam i więcej nie chce !
- Nie o to chodzi ! - zapewnił.
- Okey -zgodziłam się i poszłam za nim.
Podeszliśmy do uchylonych drzwi. Ryan kazał mi zajrzeć więc to zrobiłam.
To co w nich zobaczyłam to był szok ! Chaz całujący się z makijażystką Justina -Alicją.
Nagle Scooter krzyknął :
- Grupowa modlitwa grupowa, ludzie !!!!
Szybko schowaliśmy się za rogiem i poczekaliśmy aż przejdą po czym my także dołączyliśmy do wszystkich.
Ustałam obok Justina. Wszyscy utworzyliśmy kółko i pomodliliśmy się za dobry koncert.
Kiedy przypinali mu skrzydła powiedziałam mu do ucha:
- Jesteś moim aniołem
Biebs zrobił się czerwony. Kochałam doprowadzać go do takiego stanu.
Byłam ubrana w czarne ruruki, białe conversy i bluzkę na krótki rękaw z napisem ,, Believe"
Razem z Chazem i Ryanem zeszliśmy pod scenę i darliśmy się wszyscy do wszystkich piosenek.
*
Koncert skończył się o godzinie 23:00 musiałam szybko pożegnać się z Justinem, ponieważ za pół godziny miałyśmy samolot :
- Byłeś świetny ! -krzyknęłam od razu gdy go zobaczyłam.
Wziął mnie na ręce i zakręcił do okoła.
- To wszystko dzięki tobie, maleńka - pocałował mnie.
Lekko się zaczerwieniłam.
- Nie chcę się z tobą żegnać - znów przypomniało mi się że zaraz muszę iść i łza spłynęła mi z oka.
- Ja z tobą też, musisz jechać? - spytał z błagalnymi oczami.
- Muszę, ale niedługo się zobaczymy ...
- Mam nadzieją - uśmiechnął mi się w usta.
- Kocham Cię -powiedziałam przymykając oczy.
- Ja ciebie jeszcze mocniej - znów mnie pocałował. Poczułam niewyobrażalne gorąco.
Odwróciłam się i powoli odeszłam.
*
Kiedy weszłam do samolotu wszystkie dziewczyny były już w środku. Dosiadłam się do mojej najlepszej przyjaciółki Barbary (Palvin) i przywitałam się z nią po czym wystartowaliśmy. Gdy tylko było już można włączyłam sobie muzykę i odprężałam się do samego lądowania 2 godziny później w Kopenhadze.
*
W hotelu od razu się położyłam bo strasznie bolała mnie głowa. Dopiero o 10 rano obudziła nasz nasza makijażystka, która miała 2 godziny na pomalowanie 14 twarzy. Najpierw zjadłam śniadanie, a dopier później udałam się do stylizacji.
O godzinie 13:00 pojechaliśmy na pokaz. Wychodziłam jako pierwsza. Czułam się jakby coś po mnie przejechało. Przed pokazem wymiotowałam z 10 razy ale nikt się o tym nie dowiedział.
Szybko się wyprostowałam i wyszłam na wybieg, mało nie spadłam, ale była profesjonalistką! Doszłam do końca i wróciłam, ale film urwał mi się dokładnie podczas schodzenia z ostatniego schodka.
___________________________________________________________________________
Co się stanie z Perry? Co było przyczyną jej wymiotów i omdlenia? Co zrobi Justin ? Czego Perry dowie się o swoim chłopaku ????
Już w następnym rozdziale ...
Jeśli są błędy to przepraszam, ale pisałam w pośpiechu :D
Nasze życie zmieniło się o 360 stopni ( a bynajmniej moje ). Razem z Justinem jesteśmy szczęśliwą parą, a ja jestem jedną z modelek VC.
Nazywają mnie swoim aniołkiem. Oboje jesteśmy zapracowani, ale zawsze znajdujemy czas dla siebie. Justin wspiera mnie w każdej sekundzie tak jak ja jego. Świetnie się dopełniamy i mam nadzieją że zostanie tak na długo...
Właśnie jest 17.02 oboje lecimy do Dublina na pierwszy koncert nowej trasy Justina ,,Believe". To będzie historyczne wydarzenie.
- Mała, za 5 min. jedziemy na lotnisko - usłyszałam z dołu głos Justina.
Szybko założyłam swoje czarne vansy , złapałam walizki i zbiegłam na dół.
Wsiedliśmy do taksówki i razem pojechaliśmy na lotnisko, na którym czekały na nas tysiące fanów nie tylko Justina, ale także i moich !
- Kochamy was !- krzyczeliśmy do nich wsiadając do samolotu.
Większość fanek Justina mnie nie znosiła. Wyzywały mnie, wysyłały tweety i listy z pogróżkami. Postrzegały mnie jako kogoś kto jest okrutny i chce zepsuć im życie. Tak naprawdę nigdy tak nie było. Kochałam je jak siostry, ale one nie chciały tego zaakceptować.
Były dla mnie bardzo ważne tak samo jak dla Justina, ale obu nam sprawiały ogromny ból. Płakaliśmy po nocach, a Justin tracił ich zaufanie, ale nadal je kochał.
*
Na miejscu byliśmy ok. 10:00 i cały czas przed koncertem wygłupialiśmy się i oglądaliśmy o samych głupotach. Było tak jak kiedyś, kiedy byliśmy bezproblemowi i nic nas nie obchodziło.
Oczywiście dolecieli do nas także Chaz i Ryan, za którymi strasznie się stęskniłam. Szczerze? To trochę się zmienili, oczywiście na lepsze, ale oni mogli powiedzieć o mnie dokładnie to samo.
*
Byliśmy na arenie. Zostało 10 min. do koncertu. Nagle ktoś zaczął ciągnąć mnie za rękę. Spojrzałam się przed siebie i zobaczyłam że to był Ryan.
- Co się dzieje ?- spytałam.
- Muszę ci coś pokazać - powiedział przez śmiech.
- Ryan, jeśli chcesz znów pokazywać mi jak wciągasz chili przez słomkę do nosa to już to wiedziałam i więcej nie chce !
- Nie o to chodzi ! - zapewnił.
- Okey -zgodziłam się i poszłam za nim.
Podeszliśmy do uchylonych drzwi. Ryan kazał mi zajrzeć więc to zrobiłam.
To co w nich zobaczyłam to był szok ! Chaz całujący się z makijażystką Justina -Alicją.
Nagle Scooter krzyknął :
- Grupowa modlitwa grupowa, ludzie !!!!
Szybko schowaliśmy się za rogiem i poczekaliśmy aż przejdą po czym my także dołączyliśmy do wszystkich.
Ustałam obok Justina. Wszyscy utworzyliśmy kółko i pomodliliśmy się za dobry koncert.
Kiedy przypinali mu skrzydła powiedziałam mu do ucha:
- Jesteś moim aniołem
Biebs zrobił się czerwony. Kochałam doprowadzać go do takiego stanu.
Byłam ubrana w czarne ruruki, białe conversy i bluzkę na krótki rękaw z napisem ,, Believe"
Razem z Chazem i Ryanem zeszliśmy pod scenę i darliśmy się wszyscy do wszystkich piosenek.
*
Koncert skończył się o godzinie 23:00 musiałam szybko pożegnać się z Justinem, ponieważ za pół godziny miałyśmy samolot :
- Byłeś świetny ! -krzyknęłam od razu gdy go zobaczyłam.
Wziął mnie na ręce i zakręcił do okoła.
- To wszystko dzięki tobie, maleńka - pocałował mnie.
Lekko się zaczerwieniłam.
- Nie chcę się z tobą żegnać - znów przypomniało mi się że zaraz muszę iść i łza spłynęła mi z oka.
- Ja z tobą też, musisz jechać? - spytał z błagalnymi oczami.
- Muszę, ale niedługo się zobaczymy ...
- Mam nadzieją - uśmiechnął mi się w usta.
- Kocham Cię -powiedziałam przymykając oczy.
- Ja ciebie jeszcze mocniej - znów mnie pocałował. Poczułam niewyobrażalne gorąco.
Odwróciłam się i powoli odeszłam.
*
Kiedy weszłam do samolotu wszystkie dziewczyny były już w środku. Dosiadłam się do mojej najlepszej przyjaciółki Barbary (Palvin) i przywitałam się z nią po czym wystartowaliśmy. Gdy tylko było już można włączyłam sobie muzykę i odprężałam się do samego lądowania 2 godziny później w Kopenhadze.
*
W hotelu od razu się położyłam bo strasznie bolała mnie głowa. Dopiero o 10 rano obudziła nasz nasza makijażystka, która miała 2 godziny na pomalowanie 14 twarzy. Najpierw zjadłam śniadanie, a dopier później udałam się do stylizacji.
O godzinie 13:00 pojechaliśmy na pokaz. Wychodziłam jako pierwsza. Czułam się jakby coś po mnie przejechało. Przed pokazem wymiotowałam z 10 razy ale nikt się o tym nie dowiedział.
Szybko się wyprostowałam i wyszłam na wybieg, mało nie spadłam, ale była profesjonalistką! Doszłam do końca i wróciłam, ale film urwał mi się dokładnie podczas schodzenia z ostatniego schodka.
___________________________________________________________________________
Co się stanie z Perry? Co było przyczyną jej wymiotów i omdlenia? Co zrobi Justin ? Czego Perry dowie się o swoim chłopaku ????
Już w następnym rozdziale ...
Jeśli są błędy to przepraszam, ale pisałam w pośpiechu :D
Rozdział 22
- Zadzwoń do mamy - przypomniał mi.
- No tak ! - uśmiechnęłam się do niego i wyjęłam telefon z kieszeni.
Moja mama była wniebowzięta propozycją, którą dostałam, ale kazała mi samej o tym zdecydować.
Ostatnimi dni byłam bardzo zestresowana i byłam pod bardzo wielką presją. To wszystko zaczynało mnie przerastać. Chciałam się odprężyć.
Poszłam na górę i nalałam sobie do wanny gorącej wody z najróżniejszymi olejkami. Jak najszybciej do niej weszłam i rozkoszowałam się kąpielą aż do momentu kiedy mój telefon przerwał mi spokój i powiadomił mnie piskliwym dzwonkiem że dostałam sms-a. Wzięłam telefon do ręki i spojrzałam na ekran.
Wiadomość od : Justin
,,Za 30 min. zabieram Cię na kolację.
Tak, oczywiście cały Justin ! Jest na dole, a pisze mi sms-y!
Szybko wyskoczyłam z wanny, wytarłam się, umalowałam, a na koniec wybrałam strój.
Kochałam wysokie szpilki, na które się zdecydowałam, ale także niziutkie vans'y lub convers'y.
Efekt końcowy był zadowalający.
Zeszłam na dół. Justin stał w holu i czekał. Niezły był z niego przystojniak !
- Wyglądasz olśniewająco ! - dał mi całusa.
- Dziękuję, kotku ty też - uśmiechnęłam się leciutko i razem udaliśmy się do auta.
- To gdzie mnie zabierasz ? - spytałam choć i tak wiedziałam że mi nie powie. Był nieugięty w sprawach niespodzianek.
- Niespodzianka ! - cwaniacko się uśmiechnął i ruszył .
Pod restauracją, do której podjechaliśmy było pełno paparazzich, ale udało nam się szybko wejść do środka.
Byłam strasznie zdziwiona, gdyż w środku było zupełnie ciemno! Jednak po chwili rozpaliły się wszystkie światła i ujrzałam wielki ekran, na którym puszczono ,,Tytanica", a obok niego stolik, na którym stała przygotowana kolacja i dwa stoliki. Cały ogrodzony był malutkimi świeczkami i płatkami róż.
Atmosfera była niezwykle romantyczna. Czułam się na prawdę wyjątkowa !
- Chcesz chyba żebym dostała zawału ? -zaśmiałam się.
- Nigdy w życiu ! Chcę żebyś jak najdłużej została obok mnie ! - pocałował mnie. Każdy jego pocałunek był jak lekki dotyk anioła, a ja za każdym razem czułam się jak królowa świata.
- Czy to oświadczyny ? - spytałam zupełnie w żartach.
- Już w krótce ... - powiedział pod nosem, ale ja dokładnie to usłyszałam.- W takim razie jaka decyzja w sprawie VC ? - spytał odchodząc od tematu.
- Chyba spróbuję - wydukałam niepewnie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę - złapał mnie za rękę.
- Wiem, tylko po prostu nie rozumiem dlaczego tak ci na tym zależy ? - spytałam.
- Chcę dla ciebie jak najlepiej, a to najlepsza okazja żeby coś osiągnąć, prawda ?
- Prawda - uśmiechnęłam się i oboje zabraliśmy się do oglądania filmu i pałaszowania kolacji.
O godzinie 23:00 chcieliśmy wyjśc z restauracji i udać się do klubu, ale niestety paparazzi nam na to nie pozwolili. Jedynym wyjściem było wydostanie się przez tylnie wyjście, tak też zrobiliśmy i wróciliśmy do domu.
Od razu gdy weszłam do domu oznajmiłam że idę na górę, a Justin został z Alfredo.
Byłam zmęczona. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w pidżamy i poszłam spać.
***
Była godzina 04:00 nad ranem. Obudził mnie Justin, który darł się wniebogłosy.
- Ej, Justin obudź się ! - krzyknęłam. Wtedy gwałtownie się ocknął.- Ty weź się uspokój co ? - powiedziałam wkurzona że przerwał mój sen.
- Przepraszam, po prostu naoglądałem się za dużo horrorów z Fredo - wytłumaczył.
Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową po czym przekręciłam się na drugi bok i odpłynęłam do krainy snów.
Kiedy się obudziłam Justina już nie było.
Przemyłam twarz, umyłam zęby i zeszłam na dół.
Mój ukochany chłopak właśnie robił naleśniki.
- Ooooo... naleśniki. Jesteś kochany -dałam mu całusa.
- Wiem - dumnie się uśmiechnął i podał mi śniadanie.Wtedy do kuchni wszedł Alfredo.
- Cześć wszystkim - powiedział i usiadł obok mnie.- Perry musisz wypełnić wszystkie umowy, leżą na biurku w biurze.- powiedział.
- A skąd wiesz że się zdecydowałam ? - spytałam, ale to pytanie było raczej retoryczne, gdyż to było oczywiste że Justin wszystko wypaplał.
- Yyy... no domyślam się ... - spalił buraka.
- Haha.. Już się nie tłumacz i tak wiem że Justin Ci powiedział - spojrzałam się na Biebsa.
Fredo odetchnął z ulgą i także zabrał się do konsumowania śniadania.
- Mam nadzieję że podjęłam dobrą decyzję .... -pomyślałam.
______________________________________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale jestem zawalona tą całą szkołą i tym wszystkim...
Jak wam się podoba rozdział ????
Zdradzę że w następnym bardzo dużo się wydarzy ...
- No tak ! - uśmiechnęłam się do niego i wyjęłam telefon z kieszeni.
Moja mama była wniebowzięta propozycją, którą dostałam, ale kazała mi samej o tym zdecydować.
Ostatnimi dni byłam bardzo zestresowana i byłam pod bardzo wielką presją. To wszystko zaczynało mnie przerastać. Chciałam się odprężyć.
Poszłam na górę i nalałam sobie do wanny gorącej wody z najróżniejszymi olejkami. Jak najszybciej do niej weszłam i rozkoszowałam się kąpielą aż do momentu kiedy mój telefon przerwał mi spokój i powiadomił mnie piskliwym dzwonkiem że dostałam sms-a. Wzięłam telefon do ręki i spojrzałam na ekran.
Wiadomość od : Justin
,,Za 30 min. zabieram Cię na kolację.
Tak, oczywiście cały Justin ! Jest na dole, a pisze mi sms-y!
Szybko wyskoczyłam z wanny, wytarłam się, umalowałam, a na koniec wybrałam strój.
Kochałam wysokie szpilki, na które się zdecydowałam, ale także niziutkie vans'y lub convers'y.
Efekt końcowy był zadowalający.
Zeszłam na dół. Justin stał w holu i czekał. Niezły był z niego przystojniak !
- Wyglądasz olśniewająco ! - dał mi całusa.
- Dziękuję, kotku ty też - uśmiechnęłam się leciutko i razem udaliśmy się do auta.
- To gdzie mnie zabierasz ? - spytałam choć i tak wiedziałam że mi nie powie. Był nieugięty w sprawach niespodzianek.
- Niespodzianka ! - cwaniacko się uśmiechnął i ruszył .
Pod restauracją, do której podjechaliśmy było pełno paparazzich, ale udało nam się szybko wejść do środka.
Byłam strasznie zdziwiona, gdyż w środku było zupełnie ciemno! Jednak po chwili rozpaliły się wszystkie światła i ujrzałam wielki ekran, na którym puszczono ,,Tytanica", a obok niego stolik, na którym stała przygotowana kolacja i dwa stoliki. Cały ogrodzony był malutkimi świeczkami i płatkami róż.
Atmosfera była niezwykle romantyczna. Czułam się na prawdę wyjątkowa !
- Chcesz chyba żebym dostała zawału ? -zaśmiałam się.
- Nigdy w życiu ! Chcę żebyś jak najdłużej została obok mnie ! - pocałował mnie. Każdy jego pocałunek był jak lekki dotyk anioła, a ja za każdym razem czułam się jak królowa świata.
- Czy to oświadczyny ? - spytałam zupełnie w żartach.
- Już w krótce ... - powiedział pod nosem, ale ja dokładnie to usłyszałam.- W takim razie jaka decyzja w sprawie VC ? - spytał odchodząc od tematu.
- Chyba spróbuję - wydukałam niepewnie.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę - złapał mnie za rękę.
- Wiem, tylko po prostu nie rozumiem dlaczego tak ci na tym zależy ? - spytałam.
- Chcę dla ciebie jak najlepiej, a to najlepsza okazja żeby coś osiągnąć, prawda ?
- Prawda - uśmiechnęłam się i oboje zabraliśmy się do oglądania filmu i pałaszowania kolacji.
O godzinie 23:00 chcieliśmy wyjśc z restauracji i udać się do klubu, ale niestety paparazzi nam na to nie pozwolili. Jedynym wyjściem było wydostanie się przez tylnie wyjście, tak też zrobiliśmy i wróciliśmy do domu.
Od razu gdy weszłam do domu oznajmiłam że idę na górę, a Justin został z Alfredo.
Byłam zmęczona. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w pidżamy i poszłam spać.
***
Była godzina 04:00 nad ranem. Obudził mnie Justin, który darł się wniebogłosy.
- Ej, Justin obudź się ! - krzyknęłam. Wtedy gwałtownie się ocknął.- Ty weź się uspokój co ? - powiedziałam wkurzona że przerwał mój sen.
- Przepraszam, po prostu naoglądałem się za dużo horrorów z Fredo - wytłumaczył.
Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową po czym przekręciłam się na drugi bok i odpłynęłam do krainy snów.
Kiedy się obudziłam Justina już nie było.
Przemyłam twarz, umyłam zęby i zeszłam na dół.
Mój ukochany chłopak właśnie robił naleśniki.
- Ooooo... naleśniki. Jesteś kochany -dałam mu całusa.
- Wiem - dumnie się uśmiechnął i podał mi śniadanie.Wtedy do kuchni wszedł Alfredo.
- Cześć wszystkim - powiedział i usiadł obok mnie.- Perry musisz wypełnić wszystkie umowy, leżą na biurku w biurze.- powiedział.
- A skąd wiesz że się zdecydowałam ? - spytałam, ale to pytanie było raczej retoryczne, gdyż to było oczywiste że Justin wszystko wypaplał.
- Yyy... no domyślam się ... - spalił buraka.
- Haha.. Już się nie tłumacz i tak wiem że Justin Ci powiedział - spojrzałam się na Biebsa.
Fredo odetchnął z ulgą i także zabrał się do konsumowania śniadania.
- Mam nadzieję że podjęłam dobrą decyzję .... -pomyślałam.
______________________________________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale jestem zawalona tą całą szkołą i tym wszystkim...
Jak wam się podoba rozdział ????
Zdradzę że w następnym bardzo dużo się wydarzy ...
niedziela, 1 grudnia 2013
Prośba :D
Bardzo proszę wszystkich czytelników do odwiedzenia bloga, którego prowadzę ze swoimi przyjaciółkami. Jest świetny, ale dopiero zaczynamy i bardzo zależy nam na odwiedzinach i komentarzach <3
Z GÓRY BAAARDZO DZIĘKUJĘ :*
+ Pozdrawiam wszystkie siostry i braci Beliebers <3 :*
http://liveiscrazybitch.blogspot.com/
Z GÓRY BAAARDZO DZIĘKUJĘ :*
+ Pozdrawiam wszystkie siostry i braci Beliebers <3 :*
http://liveiscrazybitch.blogspot.com/
wtorek, 5 listopada 2013
Rozdział 21
W środku był już Scooter i jeszcze jeden mężczyzna, którego nie znałam.
- Perry, poznaj Alfredo - Justin wskazał na mnie. - Alfredo, poznaj Perry - dokończył Biebs.
- Miło mi poznać - uśmiechnęłam się do czarnookiego chłopaka i usiadłam na fotelu obok Justina i Scootera.
Justin cały lot przepraszał mnie za swoje zachowanie w samochodzie, chociaż ja też nie zachowałam się zbyt grzecznie...
5 godzin później byliśmy już na lotnisku w Calabasas, gdzie było miliony paparazzich.
Justin musiał być do nich przyzwyczajony, gdyż nie wywarło to na nim zbytniego wrażenia.
Szybko przemknęliśmy do czarnego auta podstawionego obok i ruszyliśmy do domu.
Podczas jazdy Scooter i Alfredo opowiadali nam różne dowcipy, a Kenny ze śmiechu opluł przednią szybę auta napojem z czarnej porzeczki.
- Samochód pełen wariatów ! -pomyślałam.
Kiedy w końcu dojechaliśmy zaparło mi dech w piersiach.
Dom był ogromny. W środku było z tysiąc pomieszczeń, aż trudno było się w nim nie zgubić.
Moje walizki targał Justin i Alfredo, którego udało mi się lepiej poznać podczas lotu.
Wpadłam do środka i nie mogłam nic powiedzieć. Zobaczyłam wielki korytarz. Po prawo był salon, w którym stała biała rogówko-kanapa wyściełana puchem, a na przeciwko wisiał ogromny telewizor. Po prawo zaś była kuchnia. Meble były koloru białego zabudowane na jej całej szerokości. Cztery pokoje gościnne, a na samym końcu ogromna łazienka w biało-brązowych płytkach.
Po wyjściu z niej udaliśmy się na górę ogromnymi brązowymi schodami. To był kosmos! Znajdowały się tu 3 sypialnie z łazienkami, sala kinowa, a na następnym piętrze, czyli strychu studio Justina.
- To jeszcze nie koniec, kotku - powiedział Justin i złapał mnie za rękę.
Zeszliśmy na dół, a później do piwnicy, w której znajdowała się kręgielnia i skład deskorolek Justina, a przechodząc przez wielkie niebieskie drzwi trafiałeś do garażu gdzie stało 5 samochodów Biebsa.
- Mo matko! Ty chyba żartujesz ! My będziemy tu mieszkać ? - spytałam dla pewności.
- No oczywiście - uściskał mnie.
To było przecudowne, ale to nie wszystko. W ogrodzie znajdował się ogromny basen, jacuzzi i boisko do naszej ulubionej gry - koszykówki.
Długo zbierałam się po tym co zobaczyłam, ale w końcu trzeba było przejść do rzeczywistości.
Scooter zawołał nas do salonu.
- Mam dla ciebie mega ogromną propozycję ! - spojrzał na mnie.
Byłam zdezorientowana, przecież był menadżerem Justina. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
- Co to za propozycja ?-spytałam.
- Agencja modelek ,,Victoria Secret" chce przyjąć cię pod swoje skrzydła - powiedział.
To pytanie było dla mnie absurdalne. Myślałam że po prostu robią sobie ze mnie żarty.
- Słuchaj Scoot, wiem że lubisz robić sobie żarty, ale nie nabijaj się z moich nie spełnionych ambicji - zrobiłam smutną minkę. Oczywiście z żartów. Miałam ogromny dystans do siebie i potrafiłam śmiać się z żartów o mnie.
- Ale to nie żary, słonko - uśmiechnął się i usiadł na blat kuchenny..- Jeśli się zdecydujesz przyjmę cię pod swoje skrzydła.
Wtedy byłam pewna że nie żartuje.
- Nie potrafię Ci teraz odpowiedzieć. Muszę się zastanowić, okey ? - spytałam.
- Jasne. Pogadaj z rodzicami, Justinem i z kim tam chcesz tylko nie później niż do jutro wieczór - puścił mi oczko i wyszedł z domu.
- Gdzie on poszedł ? - spytałam.
- Leci zaraz do NY - odpowiedział Fredo i poszedł do góry.
Justin stał tylko z wielkim uśmiechem. Podszedł do mnie i posadził mnie na blat.
- Cudowna szansa wraz z nowym życiem,co ? -spytał podekscytowany.
- Bez wątpienia, tylko nie wiem czy będę potrafiła z niej skorzystać - złączyłam usta w linie.
- Ale jak to ? - spytał zdziwiony.
- Justin, mam za dużo kompleksów żeby zostać modelką, a już na pewno modelką bielizny - zeskoczyłam z blatu i nalałam sobie wody do szklanki.
- Słońce przestań tak mówić. Sama sobie to wmawiasz. Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie - złapał mnie za rękę. - A z resztą pomyśl, czy w VC chcieli by kogoś kto jest brzydki. Hmm ... ??? - spytał.
To mnie względnie pocieszyło.
- Może i masz rację - powiedziałam.
- No pewnie że mam - przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił.
Cieszyłam się że oprócz tego że jest moim chłopakiem, to także jest moim przyjacielem :D
___________________________________________________________________________
Czy Perry przyjmie propozycje zostania modelką ? Co stanie się z ich związkiem po rozpoczęciu trasy Justina ? PRZEKONACIE SIĘ JUŻ WKRÓTCE !!!! <3
- Perry, poznaj Alfredo - Justin wskazał na mnie. - Alfredo, poznaj Perry - dokończył Biebs.
- Miło mi poznać - uśmiechnęłam się do czarnookiego chłopaka i usiadłam na fotelu obok Justina i Scootera.
Justin cały lot przepraszał mnie za swoje zachowanie w samochodzie, chociaż ja też nie zachowałam się zbyt grzecznie...
5 godzin później byliśmy już na lotnisku w Calabasas, gdzie było miliony paparazzich.
Justin musiał być do nich przyzwyczajony, gdyż nie wywarło to na nim zbytniego wrażenia.
Szybko przemknęliśmy do czarnego auta podstawionego obok i ruszyliśmy do domu.
Podczas jazdy Scooter i Alfredo opowiadali nam różne dowcipy, a Kenny ze śmiechu opluł przednią szybę auta napojem z czarnej porzeczki.
- Samochód pełen wariatów ! -pomyślałam.
Kiedy w końcu dojechaliśmy zaparło mi dech w piersiach.
Dom był ogromny. W środku było z tysiąc pomieszczeń, aż trudno było się w nim nie zgubić.
Moje walizki targał Justin i Alfredo, którego udało mi się lepiej poznać podczas lotu.
Wpadłam do środka i nie mogłam nic powiedzieć. Zobaczyłam wielki korytarz. Po prawo był salon, w którym stała biała rogówko-kanapa wyściełana puchem, a na przeciwko wisiał ogromny telewizor. Po prawo zaś była kuchnia. Meble były koloru białego zabudowane na jej całej szerokości. Cztery pokoje gościnne, a na samym końcu ogromna łazienka w biało-brązowych płytkach.
Po wyjściu z niej udaliśmy się na górę ogromnymi brązowymi schodami. To był kosmos! Znajdowały się tu 3 sypialnie z łazienkami, sala kinowa, a na następnym piętrze, czyli strychu studio Justina.
- To jeszcze nie koniec, kotku - powiedział Justin i złapał mnie za rękę.
Zeszliśmy na dół, a później do piwnicy, w której znajdowała się kręgielnia i skład deskorolek Justina, a przechodząc przez wielkie niebieskie drzwi trafiałeś do garażu gdzie stało 5 samochodów Biebsa.
- Mo matko! Ty chyba żartujesz ! My będziemy tu mieszkać ? - spytałam dla pewności.
- No oczywiście - uściskał mnie.
To było przecudowne, ale to nie wszystko. W ogrodzie znajdował się ogromny basen, jacuzzi i boisko do naszej ulubionej gry - koszykówki.
Długo zbierałam się po tym co zobaczyłam, ale w końcu trzeba było przejść do rzeczywistości.
Scooter zawołał nas do salonu.
- Mam dla ciebie mega ogromną propozycję ! - spojrzał na mnie.
Byłam zdezorientowana, przecież był menadżerem Justina. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
- Co to za propozycja ?-spytałam.
- Agencja modelek ,,Victoria Secret" chce przyjąć cię pod swoje skrzydła - powiedział.
To pytanie było dla mnie absurdalne. Myślałam że po prostu robią sobie ze mnie żarty.
- Słuchaj Scoot, wiem że lubisz robić sobie żarty, ale nie nabijaj się z moich nie spełnionych ambicji - zrobiłam smutną minkę. Oczywiście z żartów. Miałam ogromny dystans do siebie i potrafiłam śmiać się z żartów o mnie.
- Ale to nie żary, słonko - uśmiechnął się i usiadł na blat kuchenny..- Jeśli się zdecydujesz przyjmę cię pod swoje skrzydła.
Wtedy byłam pewna że nie żartuje.
- Nie potrafię Ci teraz odpowiedzieć. Muszę się zastanowić, okey ? - spytałam.
- Jasne. Pogadaj z rodzicami, Justinem i z kim tam chcesz tylko nie później niż do jutro wieczór - puścił mi oczko i wyszedł z domu.
- Gdzie on poszedł ? - spytałam.
- Leci zaraz do NY - odpowiedział Fredo i poszedł do góry.
Justin stał tylko z wielkim uśmiechem. Podszedł do mnie i posadził mnie na blat.
- Cudowna szansa wraz z nowym życiem,co ? -spytał podekscytowany.
- Bez wątpienia, tylko nie wiem czy będę potrafiła z niej skorzystać - złączyłam usta w linie.
- Ale jak to ? - spytał zdziwiony.
- Justin, mam za dużo kompleksów żeby zostać modelką, a już na pewno modelką bielizny - zeskoczyłam z blatu i nalałam sobie wody do szklanki.
- Słońce przestań tak mówić. Sama sobie to wmawiasz. Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie - złapał mnie za rękę. - A z resztą pomyśl, czy w VC chcieli by kogoś kto jest brzydki. Hmm ... ??? - spytał.
To mnie względnie pocieszyło.
- Może i masz rację - powiedziałam.
- No pewnie że mam - przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił.
Cieszyłam się że oprócz tego że jest moim chłopakiem, to także jest moim przyjacielem :D
___________________________________________________________________________
Czy Perry przyjmie propozycje zostania modelką ? Co stanie się z ich związkiem po rozpoczęciu trasy Justina ? PRZEKONACIE SIĘ JUŻ WKRÓTCE !!!! <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)