poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 10

- To super że masz w kimś takie natchnienie - powiedziałam speszona bo wiedziałam że chodzi mu o mnie.- Daj mi swój telefon. Mieliśmy nagrać filmik dla fanów - przypomniałam.
Justin bez słowa podał mi swojego IPhona. Włączyłam nagrywanie i wsłuchiwałam się dokładnie w jego słowa:
- Cześć Kochani ! Na początku mocno chciałem was przeprosić za moje dawne zachowanie. Byłem nieodpowiedzialny i zawiodłem was. Wyjazd do mojego rodzinnego miasta- Stratford i spotkanie z moimi przyjaciółmi uświadomiło mi że moje zachowanie było złe i szczeniackie. Jesteście moją rodziną i nigdy nie powinienem robić takich rzeczy. Wiem także że takie przeprosiny to nic, ale proszę abyście mi wybaczyli. Właśnie pracuję nad moją nową płytą. Będzie ona najbardziej uczuciową i emocjonalną płytą jaką kiedykolwiek wydałem. Piosenki będą ukazywać moje emocje i miłość do was - moich najbliższych. Dziękuję za zrozumienie i kocham was - powiedział i przesłał buziaczka.
- Co o tym sądzisz ? - spytał
- Było super. Widać że bardzo się zmieniłeś - pokazałam kciuk w górę i uśmiechnęłam się.
  Nagle zaczął dzwonić mój telefon. To była mama. Szybko przesunęłam palcem po wyświetlaczu i odebrałam połączenie:
M: Perry, kiedy wrócisz ? - spytała
P: A co tam ? - odpowiedziałam pytaniem.
M: Bo chciałabym żebyś już przyszła. Mam dla ciebie wiadomość, a zaraz jadę na noc do pracy - powiedziała.
P: Okey, będę za 20 minut - powiedziałam i rozłączyłam się.
 20 minut - bo właśnie tyle zajmowało mi dojście od Justina do mojego domu.
- Muszę już iść- powiedziałam chowając telefon do torby.
- Już ? - spytał smutny.
- Tak, bo mama jedzie dziś na noc do pracy i chce mi coś jeszcze powiedzieć, ale było bardzo miło. Dziękuję - powiedziałam i dałam mu całusa w policzek. Lekko zarumienił się na policzkach. To było takie słodkie...
      Ubrałam kurtką. Pożegnałam się z ciocią i poszłam do domu.
***
Kiedy weszłam do domu mama była już przygotowana do wyjścia.
- Jesteś - powiedziała z ulgą.
- Tak, co chciałaś mi powiedzieć ? - spytałam.
- Chanel i Ally przyjadą dopiero po świętach - powiedziała podnosząc torebkę z kanapy.
- Aha. Szkoda, ale okey - odpowiedziałam bez emocji zdejmując kurtkę i buty.
- Dobra, muszę spadać do pracy. Pogadamy jutro. Pa - powiedziała. Dała mi całusa w czoło i wyszła.
    Spojrzałam na zegarek. Była 19;00. Odrobiłam lekcje. Założyłam swoje grube, różowe w białe serduszka, frotowe skarpety, przykryłam się kocem i włączyłam telewizor. Oglądałam jakieś kreskówki do 01;00 w nocy.
 Chyba dziecinnieje...
***
Rano obudziłam się w tym samym miejscu, czyli w salonie na kanapie. Była dopiero 6:00. Wzięłam prysznic. Zrobiłam sobie lekkie fale na włosach. Ubrałam się. Zjadłam swoje ulubione płatki i po woli poszłam do szkoły.
***
O 15;30 wszyscy wyszliśmy z kozy. Justin podwiózł mnie pod sam dom.
    Wzięłam długą kąpiel. Przebrałam się i o 17;00 razem z Austinem pojechaliśmy na naszą randkę.
- To gdzie mnie zabierasz ? - spytałam.
- Do Golden Rose - odpowiedział zadowolony.
- Serio ? - spytałam z niedowierzaniem.- To moja ulubiona restauracja - uśmiechnęłam się.
- Hmm... czyli jesteśmy podobni. Pasujemy do siebie ... - stwierdził.
- Możliwe - powiedziałam poprawiając spódniczkę.
***
Usiedliśmy przy wcześniej zarezerwowanym stoliku. Zamówiliśmy jedzenie i zaczęliśmy rozmowę:
- Może lepiej się poznamy ? - spytał.
- No jasne. Co chcesz o mnie wiedzieć ?- odpowiedziałam pytanie.
- Wszystko - powiedział z wielkim uśmiechem.
- No więc jestem Perry Anne Daniels. Mam 17 lat i mieszkam w Startford  - spojrzałam na niego
- To już wiem - zaśmiał się.
***
Rozmawialiśmy tak ok. 3 godzin, a później odwiózł mnie do domu.
- Dziękuję za świetny wieczór - powiedziałam i dałam mu całusa w policzek.
- Ja też dziękuję - powiedział uśmiechnięty.
Z rumieńcem na twarzy weszłam do domu. Zdjęłam kurtkę i buty i weszłam do salonu.
   Mama patrzyła na telewizję.
- Cześć mamo. Jestem - powiedziałam siadając obok niej na kanapie.
- Cześć, jak tam na randce ? - od razu spytała
- Fajnie - uśmiechnęłam się.
- Tylko fajnie ?- spojrzała na mnie spod oka.
- Pojechaliśmy do Golden Rose, rozmawialiśmy, lepiej się poznaliśmy. Austin jest doskonałym słuchaczem i bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało.- uśmiechnęłam się
- W takim razie cieszę się że dobrze się bawiłaś. - powiedziała.
- No, a ty kiedy idziesz na randkę ? - spytałam zadowolona.
- Jutro. Czuję że on na prawdę mnie lubi.
- Powiedz mamo, jak ciebie można nie lubić ? - przytuliłam ją.- Idę do siebie - powiedziałam udając się do swojego pokoju.
 Wzięłam prysznic. Ubrałam pidżamy. Usiadłam na parapecie i napisałam sms-a do Justina :
P: Jak tam na randce ?
Szybko odpisał mi :
J: Dobrze, a u ciebie ?
Nie wiedziałam co napisać więc wysłałam mu wiadomość że było bardzo miło.
J: Mam pytanie
P: Jakie?
J: Jadę jutro po Jacksona i Jazzy. Może miałabyś ochotę pojechać ze mną ?
Chwilę nad ty pomyślałam, ale później odpisałam:
P: No jasne :)
J: No i oczywiście później wypad do krytego wesołego miasteczka .
Uśmiechnęłam się sama do siebie i odpisałam :
P: Oczywiście
Odłożyłam telefon na półkę i poszłam spać...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Proszę komentujcie !!!! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz