poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 7

Gdy w końcu byliśmy na miejscu odezwałam się pierwsza i powiedziałam :
- Dzięki że ze mną pojechałeś
- Nie ma za co- odpowiedział z uśmiechem
Szybko poszłam do swojego domu. Zdjęłam kurtkę, rzuciłam torbę na ziemię i walnęłam się na kanapę.
    Dobrze że to się nie stało, że się nie pocałowaliśmy. W końcu on ma ,, prawie" dziewczynę, a ja ,,prawie" chłopaka, a poza tym to JUSTIN. Mój przyjaciel. Byłam w nim kiedyś zakochana, ale to było kiedyś...
Nie teraz, ale może mi to wcale nie przeszło ??? - zadawałam sobie to pytanie w myślach, ale wiedziałam że jeśli nie chcę popsuć nasze przyjaźni to nie mogę dopuścić więcej do takiej sytuacji
 ***OCZAMI JUSTINA***
Gdy wszedłem tylko do domu od razu poszedłem wziąć zimny prysznic.
       Jestem nienormalny . Jak mogłem zakochać się w Perry, ale wiem co muszę teraz zrobić. Zaponę o tym, będę zachowywał się normalnie i dobrze poznam Mary na randce. Może jest fajna...
     Gdy wyszedłem z pod prysznica. Ubrałem się i założyłem swoje ciepłe kapcie z moimi inicjałami. Wziąłem gitarę i zacząłem brzdąkać. Strasznie bolało mnie gardło. Teksty same przychodziły do mojej głowy. I tak spisałem trzy piosenki - As Long As You Love Me, Boyfriend i Fall. Ta ostatnia była dokładnie o mnie i o Perry wyrażało to co do niej czuję. Miała w sobie masę uczuć i tak stała się moją ulubioną.
 Nagle usłyszałem krzyk z dołu :
- Justin, zejdź na kolację - wydarła się mama
- Idę ! - odkrzyknąłem. Odłożyłem gitarę, włożyłem teksty pod poduszkę i zszedłem do kuchni.
- Co dziś jemy ? - spytałem.
- Twoje ulubione spaghetti ! -powiedziała z uśmiechem. Zawsze poprawiała mi humor. Bardzo ją kochałem.
- Super. Dawno nie jadłem twojego spaghetti - powiedziałem ucieszony.
- I jak tam z Perry ? - spytała
- Yyy... dobrze, a jak ma być? - odpowiedziałem z kłopotany. A dlaczego nie spytasz o Ryana, albo Chaza ? - spytałem chcąc nie mówić o Perry.
- Bo oni do Ciebie zaglądali, a Perry nie - wytłumaczyła.
- Jest dobrze - uśmiechnąłem się.
Mama dziwnie na mnie spojrzała jak by wiedziała że coś ukrywam.
- To znaczy wcale nie jest dobrze, ale nie chce o tym rozmawiać- powiedziałem smutny
- Dobrze, nie będę naciskała, ale przemyśl wszystko dokładnie -  lekko się uśmiechnęła i wyszła z kuchni
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Proszę dodawajcie komentarze CZYTASZ=KOMENTUJESZ !!! <3 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz