Strasznie się tym zestresowałam. Cały czas modliłam się w myślach : - żeby tylko nikomu nie powiedział, żeby tylko nikomu nie powiedział ...
***OCZAMI JUSTINA***
Gdy tylko wyszliśmy z klasy Ryan zaciągnął Perry na bok, a Chaz zrobił to samo ze mną. Poszliśmy do szatni, ponieważ miał do mnie ,,bardzo ważną sprawę".
- Przyznaj się! Podoba Ci się ! - spojrzał na mnie z cwaniackim uśmieszkiem i uniósł brwi do góry.
- Mary ? No jasne. Chyba dla tego się z nią umówiłem - powiedziałem oblizując lekko wargi.
- Nie mówię o Mary, tylko o Perry, idioto - walnął mnie pięścią w bark.
Zrobiło mi się gorąco, nie wiedziałem co powiedzieć i postanowiłem wszystkiemu zaprzeczyć:
- Co? Co ty pierdzielisz ? - spytałem
- To co wiedzę - odpowiedział pewny siebie.
- To kup sobie okulary bo chyba nie dowidzisz - wskazałem palcem na jego twarz i odszedłem do klasy.
Perry siedziała już w ławce. Szybko się do niej dosiadłem.
- Ciebie też Ryan przepytywał ? - spytałem.
Zrobiła się czerwona i przytaknęła. To było słodkie...
- Hej, a może wpadniesz dziś do mnie? Chciałem pokazać ci kilka tekstów i nagrać filmik dla fanów. Może byś mi pomogła ? - spytałem
Po chwili zastanowienia odpowiedziała :
- Tak, w sumie czemu nie - i ślicznie się uśmiechnęła.
Moje kolana stały się miękkie, a serce zabiło szybciej.
STOP JUSTIN! Zachowujesz się jak baba - krzyknąłem do siebie w myślach.
***
Kiedy lekcje się skończyły wszyscy poszliśmy do kozy. Tak, wszyscy bo tym razem Ryan i Chaz też coś przeskrobali. Gadaliśmy o jakiś głupotach, a o 15:00 w końcu wyszliśmy. Po Perry przyjechała mama. Szkoda bo miałem nadzieję że to ja będę mógł ją odwieźć.
Wsiadłem do auta i pojechałem do domu. Gdy tylko wszedłem do środka zadzwonił mój telefon:
M: Cześć, Justin to ja Mary. Chciałam tylko upewnić się czy nasza jutrzejsza randka jest aktualna ? - spytała
J: Tak, będę po ciebie o 17:00. Nie mogę teraz rozmawiać, pa - powiedziałem i rozłączyłem się.
Poszedłem do kuchni. Zjadłem obiad i udałem się do swojego pokoju czekając na Perry.
***OCZAMI PERRY***
Wróciłam do domu. Zjadłam obiad, wzięłam swojego laptopa i na prośbę Justina udałam się do jego domu.
Otworzyła mi ,,ciocia" Pattie:
- Cześć ciociu. Jest Justin ? - spytałam
- Perry. Tak dawno Cię nie widziałam - przytuliła mnie. - Justin jest na górze - powiedziała.
Zdjęłam kurtkę i buty i poszłam do jego pokoju.
Siedział na łóżku odwrócony w stronę okna, z gitarą w ręku i słuchawkami w uszach.
Po cichu do niego podeszłam i od tyłu zasłoniłam mu oczy.
- Mama ? - spytał
- Pudło ! - krzyknęłam mu do ucha.
- Perry ? - wstał i odwrócił się w moją stronę. - Pożałujesz moich popękanych bębenków w uchu - powiedział i cwaniacko się do mnie uśmiechnął po czym zaczął mnie łaskotać
Śmiałam się jak debil i prosiłam żeby przestał, ale to nie pomagało.
W końcu wrzasnęłam przez śmiech:
- STOP ! - dzięki bogu przestał mnie łaskotać i poprawił sobie fryzurę. - No więc chciałeś pokazać mi teksty - powiedziałam z uśmiechem.
Wyjął z pod poduszki kartki i mi je podał. Były to spisane dwie piosenki pod nazwami : ,,As Long As You Love Me" i ,, Boyfriend" . Były świetne. Nigdy nie czytałam równie dobrych.
- Są świetne - powiedziałam
- Też tak myślę. W końcu są wzięte z życia - spojrzał na mnie.
- Tak. Mary to na prawdę świetna dziewczyna - sztucznie się uśmiechnęłam.
- Ale mi wcale nie chodziło o nią - usiadł obok mnie i złapał mnie za rękę zbliżając się do mnie.
Widziałam tylko jego śliczne czekoladowe oczy, w których momentalnie się utopiłam.
Nagle oprzytomniałam i wstałam z łóżka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam miliony pomysłów w głowie, ale musicie dodawać komentarze bo nie wiem czy opłaca mi się pisać następne rozdziały. Wszystkim czytającym i komentującym bardzo dziękuję :D
CZYTASZ=KOMENTUJ !!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz