- Dobrze, ty wcale mi się nie podobałeś - powiedziała prawie przez płacz i pobiegła do łazienki.
- Załatwiłeś ją Bieber - zaśmiałam się.
- To dla ciebie Daniels : ) - uśmiechnął się do mnie szeroko.
*** 3 TYGODNIE PÓŹNIEJ***
Właśnie dziś jest sobota. Od poniedziałku już nie idziemy do szkoły, ponieważ zaczyna się przerwa świąteczna. Za tydzień Boże Narodzenie. Śnieg pięknie pruszy, domy i zaśnieżałe ogrody pięknie poustrajane. Wszyscy przygotowywują się do świąt. U nas także panuje rodzinna atmosfera. Mike i mama są już oficjalnie razem, można powiedzieć że oni już u nas mieszkają, gdyż praktycznie są u nas cały czas.
Justin nagrał już wszystkie swoje piosenki na płytę, którą zatytuował ,,Believe"i nakręcił teledyski do dwóch piosenek : ,,Boyfriend" i ,,As long as you love me ". Ostatnio wspomniał także coś o trasie koncertowej, ale to jeszcze nie potwierdzone.
Te ostatnie tygodnie były bardzo intensywne. Wszyscy pracowaliśmy nad tym żeby Justin znów wrócił na rynek i udało się, ale postanowił przynajmniej do końca roku zostać jeszcze w Stratford.
***
Siedziałam razem z Kevinem przed telewizorem i oglądaliśmy Scoobiego - Doo. Nagle Mike i mama zawołali nas do kuchni.
- Mamy wam coś ważnego do powiedzenia - zaczął poważnie Mike.
- A mianowicie: Postanowiliśmy że zamieszkamy razem - powiedziała mama.
- To super ! Bardzo się cieszę - przytuliłam obojga.
- Ale to nie koniec - dokończył Mike.To mówienie na zmianę było strasznie dziwne.
-Przeprowadzamy się ! Dom mamy już kupiony - krzyknęła podekscytowana mama.
- Co ? Ale gdzie ? - trochę się wystraszyłam.
- Spokojnie, kochanie. Przeprowadzamy się po prostu na inne osiedle do większego domu.- uspokoiła mnie mama.
Kamień spadł mi z serca.
- Musicie spakować się do poniedziałku bo będziemy przewozić meble - powiedział Mike.
- A gdzie dokładnie ten dom ? -spytałam.
- Dokładnie to dwa domy dalej od domu cioci Pattie i Justina - powiedziała.
- Żartujesz ? - spytałam cała w skowronkach, gdyż zaczęło nam się dobrze układać. Byliśmy na etapie ,,najlepszy przyjaciel - związek".
Nagle zadzwonił mój telefon. To był właśnie Justin:
P: No co tam ? - spytałam.
J: Perry wyjdź przed dom. Muszę z tobą porozmawiać - powiedział zdenerwowany.
Ubrałam kurtkę i buty i wyszłam na zewnątrz.
Justin stał oparty o swoje auto.
- To o czym chciałeś pogadać? - spytałam
Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Zrobiło się gorąco pomimo -15 stopni na dworze.
- Już wiem że się przeprowadzasz. - powiedział smutny. Chciałam mu przerwać, ale mi na to nie pozwolił.- Nic nie mów tylko mnie posłuchaj - powiedział poważny.- Wiem, różnie między nami bywało, ale podobałaś mi się nawet wtedy kiedy byliśmy mali. Te wszystkie podchody, piosenki, które napisałem są o tobie i dla ciebie. Wiem że teraz powiesz że chcesz być tylko moją przyjaciółką, albo że związki na odległości nie mają sensu, ale ja chcę być z tobą . Mam masę forsy. Kupię dom obok ciebie i zrobię wszystko żebyś była obok mnie. Po prostu Cię kocham - powiedział i wytarł mi łezkę szczęścia, która właśnie spływała mi po policzku.
Byłam strasznie szczęśliwa. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie usłyszałam.
- Nie wyprowadzam się ze Stratford - powiedziałam wtulając się w niego, ale nic nie usłyszał przez moje szlochy.
- Możesz powtórzyć ? -spytał.
- Nie wyprowadzam się ze Stratford, idioto - powiedziałam i wbiłam się w jego lekko zaczerwienione usta.
- Ale jak to ? - spytał kiedy skończyliśmy nasz pocałunek .
- Tak to. Przeprowadzam się po prostu do innej dzielnicy. Na nasze szczęście, dwa domy dalej od ciebie.- powiedziałam przecierając łzy.
- Na prawdę ? - spytał z niedowierzaniem.
- Tak, ale cieszę się że myślałeś że wyjeżdżam bo inaczej to chyba nigdy nie dowiedziałabym się co do mnie czujesz - uśmiechnęłam się szeroko.- Muszę już iść. Mama i Mike kazali nam spakować się do poniedziałku, a wiesz ile ja mam ciuchów - powiedziałam
- Wiem - lekko się uśmiechnął i zamrugał.
- Co ? - spytałam bo nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
- Jesteś taka piękna - powiedział i jeszcze bardziej się do mnie przysunął.
- Tak ? Nie wiedziałam - wyszczerzyłam się, a Justin cmoknął mnie lekko w usta.
- Idź się już pakować- powiedział. - Ale zobaczymy się jutro ? -spytał.
- No jasne, to pa - powiedziałam i udałam się do domu.
To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu .
****
- Mamo, a macie jakieś kartony ? -spytałam zdejmując kurtkę i buty.
- Tak, są w piwnicy. Weź tyle ile ci potrzeba - krzyknęła z kuchni.
Zeszłam na dół, na razie wzięłam ich kilka i poszłam pakować swoje rzeczy.
Najpierw spakowałam ubrania i buty co zajęło mi 3 godziny, a resztę zostawiłam na jutro.
Wzięłam kąpiel. Przebrałam się w pidżamy i poszłam spać .
***
Wstałam ok 8;00. Wzięłam prysznic, ubrałam się, umyłam zęby, wysmarowałam się moim ulubionym arbuzowym kremem i zeszłam na dół na śniadanie.
***
Razem z mamą pojechałyśmy do kościoła i wróciłyśmy ok.11;00.
Po powrocie od razu zabrałyśmy się do pakowania.
W moim pokoju zostało tylko kilka ramek ze zdjęciami i obrazków na ścianach. Szybko je pozdejmowałam i zeszłam na dół pomóc mamie.
Nagle zadzwonił dzwonek.
- To ja otworzę - powiedziała mama.
- Okey - zgodziłam się byłam właśnie w trakcie pakowania szklanek w kuchni.
W pewnym momencie ciarki przeszły po całym moim ciele, ponieważ ktoś położył swoje zimne łapska na moim brzuchu. To był oczywiście Justin, od którego dostałam zmarzniętego buziaka.
- Masz zimny nos - powiedziałam szczerząc się.
- Co ty powiesz? - spojrzał na mnie z miną myśliciela.
- Co tu się dzieje ? - spytała zaskoczona mama kiedy weszła do kuchni, a tam zastała ,, nas "- Czy ja o czymś nie wiem ? - Chciała być poważna podczas tego pytania, ale nie wytrzymała i zaczęła się śmiać.- Żartowałam, ale się cieszę że jesteście razem - powiedziała i przytuliła nas.- Ale teraz proszę wyjdźcie z kuchni bo mi przeszkadzacie - uśmiechnęła się.
- Okey, to chodźmy do mnie - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę do góry.
- Mam dla ciebie prezent - powiedział Biebs wyciągając pudełko z kieszeni.
Gdy tylko je otworzył moim oczom ukazał się piękny pierścionek z literą J.
- O matko ! Jaki on śliczny !! - przytuliłam go. Wyjęłam pierścionek z pudełka i wsunęłam go na palec.
- Czyli podoba ci się- spytał.
- Podoba ? On jest świetny - powiedziałam. - Należy ci się nagroda - uśmiechnęłam się cwaniacko i dałam mu słodkiego buziaka. Niestety musieliśmy przerwać gdyż mój telefon zaczął dzwonić bez opamiętania.
To byłą babcia...
P: Co tam babciu ? - spytałam.
B: Bo wiesz Perry pomyślałam że jeżeli i tak musisz po mnie przyjechać to może zabrała byś swoich przyjaciół i przyjechała do mnie już w środę. Zostalibyście trochę u mnie .
P; No jasne babciu. Zapytam ich i oddzwonię do ciebie - powiedziałam i rozłączyłam się,
Moja babcia miał na imię Clara i mieszkała w Ottawie. Jest bardzo fajna i rozrywkowa. Kiedyś często do niej zaglądałam.
- Babcia zaprasza nas do siebie - powiedziałam do Justina.
- Kiedy ? - spytał kładąc się na łóżku.
- No zapewne od środy do soboty - uśmiechnęłam się.
- Nie mogę. Muszę zostać z Jazzy. Obiecałem - powiedział smutny.
- Co za problem ? Może przecież jechać z nami - powiedziałam.- A tak w ogóle to jak z Jacksonem. Jak on się czuje ?- spytałam.
Jackson złamał sobie nóżkę schodząc ze schodów. Strasznie było mi go szkoda.
- Dobrze. Noga się zrasta. - odpowiedział.
Usiadłam obok niego na łóżku.
- To zadzwonię jeszcze do Chaza i Ryana - wyjęłam telefon z kieszeni.
- Co ? Myślałem że pojedziemy sami - objął mnie od tyłu i pocałował w szyję.
- To źle myślałeś, kotku - powiedziałam i lekko dotknęłam jego nosa.
Zadzwoniłam do chłopaków. Dowiedziałam się że Ryan jest u babci i wraca dopiero w sobotę, ale z to Chaz zgodził się z nami jechać.
- Hej, skoro zabieramy Chaza i Jazzy to może zabierzemy też Kevina, chociaż malutka będzie miała co robić- zaproponował Justin.
- Okey, zapytam - uśmiechnęłam się szeroko a w zamian dostałam buziaka.
Nagle telefon Justina zawibrował. To był znak że dostał sms-a.
Odczytał go i powiedział :
- Muszę iść. Scooter przyjechał omówić jakieś sprawy, ale może pójdziesz ze mną ? - spytał łapiąc mnie za ręce.
- Nie mogę. Muszę pomóc mamie spakować resztę rzeczy - odpowiedziałam smutna.
- Szkoda, ale zajrzę do ciebie jutro żeby Ci pomóc - uśmiechnął się.
- Okey, pa - dałam mu całusa w policzek.
Justin wyszedł z pokoju , ale schodząc po schodach krzyknął :
- Już tęsknie - uśmiechnęłam się sama do siebie i udałam się z pudłami na strych, gdzie znajdowały się wszystkie stare zdjęcia i rzeczy. Oczywiście zdjęć było najwięcej moich, Caitlin, Chaza, Chriastiana, Justina i Ryana. Wszystkie te rzeczy spakowałam do oddzielnego pudła i zniosałm na dół. Zjadłam sobie jakiś jogurt i włączyłam telewizje.
Byłam strasznie zdziwiona bo mama ani razu nie spytała o mnie i o Justina, ale było mi to na rękę bo niezbyt lubiłam dzielić swoimi sprawami uczuciowymi ...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W końcu razem ... mam nadzieję że wam się podoba : ) Proszę o komentarze :* <3
Świeeetnie *.* Czekam :>
OdpowiedzUsuńCzekam na nn :]
OdpowiedzUsuńZarąbiste czekam nn <3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://bigandcenturylove.blogspot.com/ jak byś mogła przeczytać i ocenić to bym była wdzięczna